Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Badania ruin na Górze Chełmskiej: Robili zdjęcia z balonu

Wykopaliska dobiegają już końca. Za 2 tygodnie archeolodzy opuszczą teren średniowiecznego kompleksu wybudowanego przez księcia Daniela. W poniedziałek teren dokumentowano z pomocą balonu.
– Nasz badania pokazały, że mamy do czynienia z obiektem wyjątkowym w skali Europy – mówi Tomasz Dzieńkowski, archeolog badający ruiny na Górze Chełmskiej. – Po dwóch miesiącach prac możemy powiedzieć, że w XIII wieku z księciem Danielem przybył warsztat budowniczy, który zostawił ślady działalności nie tylko w Chełmie, ale także m.in. wieże w Stołpiu i Bieławinie. Po tegorocznych badaniach wiadomo już, że na terenie dawnego grodziska znajdowało się kilka budowli, a nie tylko rezydencja księcia Daniela. Najstarsza budowla ma kształt prostokąta z bramą wjazdową. – Podejrzewamy, że nie została ukończona, ponieważ nie ma podziału na pomieszczenia – mówi Dzieńkowski. – Na jej zgliszczach powstały nowe budynki, co podniosło teren aż o 2 m. Ślady pożaru pierwszej budowli nie są tak intensywne, więc był to dobry obiekt do badań. Przez ostatnie dwa miesiące archeologom udało się potwierdzić wcześniejsze podejrzenia i ustalenia. Wiedzą m.in., gdzie dokładnie znajdowała się wieża opisana w Kronice Halicko-Wołyńskiej, a także jak wyglądała Górka Chełmska za czasów księcia Daniela. Przez najbliższe dwa tygodnie badacze będą głównie podsumowywać swoje odkrycia. W poniedziałek przez cały dzień fotografowali teren w nietypowy sposób, bo korzystając z pomocy specjalnego balonu wypełnionego helem. Naukowcy sterowali nim z ziemi za pomocą systemu linek, silniczków i komputera. – Taki sposób robienia zdjęć jest bezpieczny i cichy – mówi Michał Dąbski, archeolog i fotograf z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, jeden z pomysłodawców tego ciekawego urządzenia. – Balonem jest dużo łatwiej kierować niż samolotem czy latawcem. Poza tym, można regulować wysokość od kilku centymetrów nawet do 300 m. Fotografie powietrzne są obowiązkowe, a czasem archeolodzy wchodzą na drabiny lub drzewa, by je wykonać. Michał Dąbski razem ze swoim kolegą Mironem Bogackim już od kilku lat stosuje wymyśloną przez siebie technikę robienia fotografii terenu wykopalisk i nie tylko. – Można to nazwać archeologią powietrzną – mówi Dąbski. – Przy tej pracy trzeba tylko uważać, by nie przetrzeć linek przy murach i gałęziach drzew. Archeolodzy-fotografowie przyjechali do Chełma na jeden dzień, specjalnie, by wykonać zdjęcia terenu. Wcześniej pracowali w wielu innych miejscach, także na innym sprzęcie. – Robiłem kiedyś zdjęcia w Libanie przy użyciu latawca – mówi Miron Bogacki. – Zostałem aresztowany i spędziłem dobę w więzieniu. Byłem podejrzany o szpiegostwo. – W tym regionie do tej pory nie było takich zdjęć – mówi Dzieńkowski. – Dobrze, że coś się zmienia, bo to dobra technologia, przydatna w badaniach na tak dużą skalę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama