Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Trochę elektroniki i... radny się gubi. Wpadka na sesji sejmiku

Dwadzieścia minut radni sejmiku województwa próbowali zrozumieć jak działa elektroniczny system do głosowania. Ostatecznie wrócili do głosowania ręcznego.
Trochę elektroniki i... radny się gubi. Wpadka na sesji sejmiku
Radni nie poradzili sobie z kartami do głosowania (MACIEJ KACZANOWSKI)
Na poniedziałkowej sesji wojewódzcy radni mieli sprawdzić, jak działa elektroniczny system do głosowania. W ten sposób od kilku dobrych lat pracują już miejscy radni w Lublinie. Osoba prowadząca sesję pyta zgromadzonych kto jest za, kto przeciw i kto się wstrzymał, a radni w odpowiednim momencie przykładają kartę do głosownia. Urząd Marszałkowski wziął zestawy do głosowania na próbę. Okazało się, że dla radnych sejmiku przykładanie kart w danym momencie jest za trudne. Mylił się nawet przewodniczący Arkadiusz Bratkowski, który nie umiał dokładnie podać, ile oddano głosów za, a ile przeciw. Wreszcie zdecydował się na przeprowadzenie ręcznych głosowań. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że wszystkiemu przyglądali się studenci Wydziału Politologii UMCS, którzy przyszli obserwować, jak pracują lubelscy samorządowcy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama