Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kradzieże na budowie drogi S17, osiem osób zatrzymanych

Wokół budowy drogi S17 w rejonie Garbowa kwitła szara strefa. Można było taniej kupić paliwo, piasek i kamień tłuczeń. Policjanci rozbili trzy szajki, które zajmowały się kradzieżami na dużą skalę
Kradzieże na budowie drogi S17, osiem osób zatrzymanych
S17 (Maciej Kaczanowski)
Policjanci jeździli ze skruszonym kierowcą zatrudnionym przy wożeniu materiałów do budowy drogi. Szukali jego „klientów”. – Pokazał 16 działek, na które wywiózł kradzione kruszywo – mówi policjant z komisariatu w Niemcach, który prowadzi w tej sprawie dochodzenie. Policja weszła na posesje amatorów tanich materiałów, ale to dopiero początek ich kłopotów, bo mogą odpowiadać za paserstwo. Pierwsze sygnały o kradzieżach pojawiły się przed dwoma miesiącami. Według policjantów, działały tam trzy szajki, z których dwie były powiązane z zatrudnionymi przy budowie kierowcami. Najpierw wpadli dwaj mężczyźni, którzy kradli paliwo z ciężarówek. Zostali aresztowani. W bardziej zorganizowany sposób działał 30-letni Jacek M. Z ustaleń policji wynika, że kontaktował się z kierowcami, którzy mieli nadwyżkę paliwa w swych pojazdach. Podawali mu, gdzie je zostawiają i ile litrów może zabrać bez wzbudzania podejrzeń. Ubrany w odpowiednią kamizelkę wchodził na plac budowy. – Kradł przy aprobacie 60-letniego Józefa S., stróża dozorującego teren bazy. Z naszych informacji wynika, że dostawał pieniądze od każdej okradzionej ciężarówki – mówi Janusz Wójtowicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Policjanci zatrzymali również 42-letniego Wiesława L., który odbierał kradzione paliwo i sprzedawał po niższej cenie. Analizują teraz, z którymi kierowcami Jacek M. kontaktował się telefonicznie. W poniedziałek wpadł na gorącym uczynku 22-letni Tomasz M., kierowca ciężarówki. Wjechał na podwórko kolegi. Policjanci wkroczyli, gdy wypompowywali paliwo ze zbiornika. Tomasz M. przyznał, że kradł tak od początku września br. Około 20-kronie zlewał je do 30-litrowych kanistrów. Dodał, że kradł również tłuczeń i piasek. Ponad 30 razy 15-tonową wywrotką wywoził je na prywatne posesje. Za jedną dostawę dostawał od 200 do 500 zł. Poszkodowanymi są firmy budujące drogę. – Kradzieże nie są dokonywane na szkodę skarbu państwa – mówi Krzysztof Nalewajko, rzecznik lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Na nasz stan trasa przechodzi po jej przyjęciu. – Mamy zabezpieczenia przed kradzieżami, ale nie posiadamy takich możliwości, jak policja – mówi Andrzej Szkułat, dyrektor regionu środkowowschodniego Mota-Engil, wykonawcy trasy. – Cieszymy się z jej sprawnego działania.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama