Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pociąg się spóźnił, pasażerowie nie zdążyli na przesiadkę. A winnego brak

Dwadzieścia siedem minut. Takie spóźnienie miał pociąg Szczecin-Lublin. To wystarczyło, aby część pasażerów nie zdążyła przesiąść się do pociągu jadącego do Chełma. Kto jest winny temu, że podróżni nie dostali tego, za co zapłacili?
Pociąg się spóźnił, pasażerowie nie zdążyli na przesiadkę. A winnego brak
Pasażerowie feralnego pociągu utknęli na dworcu w Lublinie (Czytelniczka Dziennika)
Gdzie dwie kolejowe spółki przerzucają się odpowiedzialnością tam straci tylko pasażer. Wiedzą o tym, ci, którzy w poniedziałek wieczorem jechali pociągiem PKP Intercity do Lublina i mieli się przesiąść do składu jadącego do Chełma należącego do spółki Przewozy Regionalne. Na przesiadkę w Lublinie mieli według rozkładu trzy minuty. – Gdy stało się jasne, że mamy spóźnienie spytałam konduktora, czy pociąg do Chełma na nas zaczeka – mówi pani Ewa, jedna z pasażerek feralnego składu. – Zapewnił mnie, że sprawę załatwi. W Lublinie okazało się, że żaden pociąg na nas nie czeka, a następny będzie prawie za dwie godziny! Zapłaciłam za bilet do Chełma, ale nie miałam się tam jak dostać. I nikogo z obsługi dworca to nie obchodziło. Była godz. 20.50. Pasażerowie poszli po pomoc do jedynego otwartego o tej porze okienka, którym była kasa. \"Ja tylko sprzedaję bilety” usłyszeli od kasjerki. Odnaleźli dyspozytorów Przewozów Regionalnych i Intercity. Pierwszy utrzymywał, że obsługa pociągu Lublin-Chełm nie otrzymała informacji o opóźnieniu pociągu ze Szczecina. Drugi, że taka informacja została przekazana. – Chciałam złożyć reklamację – mówi inna pasażerka. – Dyspozytor Intercity zaproponował mi… książkę skarg i zażaleń. To jakieś kpiny! Pasażerowie wrócili do kasy i od coraz bardziej poirytowanej kasjerki dowiedzieli się, że aby odzyskać pieniądze za niezrealizowany bilet muszą mieć na nim \"odpis” konduktora. – Kasjerka stwierdziła, że nie pierwszy raz jedziemy pociągiem i powinniśmy o tym wiedzieć, bo nie żyjemy w zaścianku – opowiadają pasażerowie. – Nawet jeśli, to po co mieliśmy prosić o odpis, skoro konduktor zapewniał nas, że pociąg będzie czekał? Po 50 minutach pasażerom w końcu udało się odzyskać swoje pieniądze. Nikt za całą sytuację ich nawet nie przeprosił. – Pomimo podjęcia działań przez dyspozytora PKP Intercity nie udało się skontaktować z dyspozytorem Przewozów Regionalnych wyjaśnia Małgorzata Sitkowska, rzecznik prasowy PKP Intercity. – Drużyna konduktorska w takich sytuacjach na prośbę pasażera może wykonać odpis na bilecie, ale nie jest to wymagane przy składaniu reklamacji. Pasażerowie, którzy podróżowali pociągiem mogą złożyć skargę. Informacje, w jaki sposób należy to zrobić, znajdują się na stronie www.intercity.pl. Za opóźnienie pociągu PKP Intercity przeprasza pasażerów. Inaczej sprawę widzą Przewozy Regionalne. – Z informacji uzyskanych od pracowników wynika, że nikt z Intercity nie dzwonił do naszego dyspozytora – mówi Zofia Dziewulska z Lubelskiego Zakładu Przewozy Regionalne. – Za to, gdy do dyspozytora w Lublinie zgłosili się zdenerwowani pasażerowie, on sam skontaktował się z Intercity. To poświadczy billing. Tamtejszy dyspozytor stwierdził, że \"Dzwonił, ale było zajęte” i nie ponowił próby. Oczywiście tę sprawę będziemy dalej wyjaśniać, ale na dzień dzisiejszy wszystko wskazuje na to, że nikt nas o opóźnieniu nie poinformował.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama