Reklama
Szpital odmówił pomocy choremu Włochowi
Włoch Giuseppe przyjechał do Chełma z wizytą. Tu dopadła go choroba. Szukając pomocy, trafił do szpitala. A tam… odesłano go z kwitkiem. Nikt go nawet nie zbadał. – To skandal, jak potraktowano tego człowieka – mówi znajoma włoskiego turysty, która towarzyszyła mu w szpitalu.
- 13.12.2011 21:05

Giuseppe nie mówi po polsku, więc do szpitala pojechał razem ze swoją znajomą Polką. – Taksówkarz zawiózł nas do izby przyjęć Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – mówi pani Halina. – Giuseppe bardzo kaszlał. Miał problemy z oddychaniem. Chodziło przede wszystkim o to, żeby zbadał go lekarz i przepisał coś, co przyniesie mu ulgę.
Z relacji pani Haliny wynika, że w szpitalu przyjęto ich w bardzo nieuprzejmy sposób. – Jakaś pielęgniarka na nas naskoczyła, że nikt go tu nie przyjmie i żeby jechał sobie do lekarza rodzinnego. Byliśmy bezradni. Ja z tego wszystkiego się rozpłakałam. Ale nie było mowy, żeby ich przekonać. Nikt nie zajął się chorym. Odesłali nas z kwitkiem. Przecież mają obowiązek pomóc człowiekowi. Tak czy nie?
Pani Halina nie wiedziała, jak wytłumaczyć tę sytuację Giuseppe. – On przez 30 lat pracował w szpitalu we Włoszech i dla niego takie potraktowanie pacjenta jest nie do pomyślenia. Znam go i wiem, ile razy pomagał tam w potrzebie również nam, Polakom. Wstyd mi, że coś takiego spotkało go w naszym kraju.
Pani Halina wraz z chorym znajomym i pomocą taksówkarza postanowiła szukać ratunku gdzie indziej. – W końcu trafiliśmy na pogotowie. Tam lekarka, która badała Giuseppe, też nie mogła się nadziwić, dlaczego nie został przyjęty w szpitalu – mówi kobieta. – Zdiagnozowała u niego ostre zapalenie oskrzeli, przepisała antybiotyki. Przynajmniej ona zachowała się w porządku.
Jak to możliwe, że mężczyźnie odmówiono pomocy w izbie przyjęć SOR? W szpitalu nie uzyskaliśmy na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Arnold Król, zastępca dyrektora ds. lecznictwa, przyznaje jednak, że w tym przypadku personel zachował się nie tak, jak powinien.
– Oczywiście, pacjent miał prawo się tam zgłosić, a personel powinien go przyjąć i udzielić mu niezbędnej pomocy – mówi dyrektor. – Trudno mi powiedzieć, dlaczego w tym przypadku tak się nie stało. Zwróciłem już uwagę pracownikom SOR, aby nigdy więcej taka sytuacja nie miała miejsca. Jest mi bardzo przykro, że doszło do tak niefortunnego zdarzenia, za co pacjenta w imieniu swoim i personelu serdecznie przepraszam.
Reklama













Komentarze