Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Skandal w lubelskim magistracie: Decyzje mogą trafić do kosza

Nawet 200 osób i firm może mieć poważne problemy z powodu jednego z dyrektorów Urzędu Miasta w Lublinie. Szef Wydziału Architektury i Budownictwa mimo braku uprawnień przez cztery miesiące podpisywał decyzje administracyjne. Wśród nich są pozwolenia na budowę.
Skandal w lubelskim magistracie: Decyzje mogą trafić do kosza
(Archiwum)
Mirosław Hagemejer wygrał konkurs na stanowisko dyrektora Wydziału Architektury i Budownictwa w Urzędzie Miasta Lublin. Pracę rozpoczął 1 lipca, ale do końca października nie miał upoważnienia do wydawania decyzji administracyjnych w imieniu prezydenta. Jedynym dokumentem, który dawałby mu takie prawo, jest zarządzenie prezydenta. A takie ukazało się dopiero 31 października. Do tego czasu Hagemejer podpisał wbrew prawu około 200 decyzji, wśród nich pozwolenia na budowę i decyzje o warunkach zabudowy. Dokładnej liczby Ratusz nie podaje. – W tej sprawie trwa szczegółowa wewnętrzna kontrola – mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prezydenta miasta. Ratusz wstępnie powiadomił już o tym fakcie Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Prezydent polecił Hagemejerowi, by sporządził dokładny wykaz decyzji, które podjął, nie mając jeszcze upoważnienia swojego szefa. Dokument ten ma trafić do SKO. Bo to kolegium jest jedynym organem, który może wypowiedzieć się w sprawie ważności tych decyzji. SKO może uznać, że wolą prezydenta było przyznanie dyrektorowi stosownych uprawnień, a ich brak jest jedynie niewielkim uchybieniem. Ale może być i tak, że uzna decyzje za nieważne. Wtedy interesanci musieliby zacząć załatwiać swoje sprawy od nowa. Ci, którzy dostali wadliwe pozwolenia na budowę, mogliby też występować do miasta o wypłatę odszkodowania za opóźnienie inwestycji. – Musieliby jednak udowodnić przed sądem, że z tego powodu ponieśli jakieś straty finansowe – twierdzi Mieczkowska-Czerniak. Hagemejer najprawdopodobniej pożegna się ze stanowiskiem. Jego umowa wygasa z końcem roku, a nieoficjalnie mówi się, że nowej już nie dostanie. Wpadka z wydawanymi bez upoważnienia decyzjami to nie jedyny powód. Szefostwo Urzędu Miasta nie jest zadowolone także z innych wyników jego pracy. – I to dość delikatnie mówiąc – dodaje jeden z wysokich urzędników magistratu. Wczoraj, mimo wielu prób, nie zdołaliśmy się skontaktować z dyrektorem Hagemejerem.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama