Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Konflikt na UMCS. O pieniądze i pracę

Pracownicy techniczni Wydziału Prawa i Administracji nie dostaną dodatków. A lektorzy Centrum Języków Obcych w przyszłym roku mogą w ogóle stracić pracę. – Chodzi o przestrzeganie prawa i budżet uczelni – przekonuje rektor uniwersytetu.
Konflikt na UMCS. O pieniądze i pracę
Rektor prof. Andrzej Dąbrowski (Karol Zienkiewicz/archiwum)
– Bzdura. Gołym okiem widać, że rektor mści się na wydziale, który odważył się mieć inne zdanie niż on. Tylko dlaczego cierpią na tym najbiedniejsi, Bogu ducha winni ludzie? – pyta jeden z pracowników W. Prawa i Administracji. Chodzi pracowników administracji (obsługi dziekanatów, sprzątaczek czy portierów). Co roku rektor lub kanclerz uczelni, na wniosek władz wydziału, może im przyznać specjalne dodatki. Co ważne – z pieniędzy samego wydziału, które ten „wypracował” jako nadwyżkę. Prodziekani W. Prawa i Administracji napisali do rektora, żeby tegoroczną nadwyżkę przeznaczyć właśnie na dodatki dla najmniej zarabiających. – Rektor odpisał, że nie może rozpatrzyć tego pisma, ponieważ nie ma jednoosobowego kierownictwa wydziału (które mogłoby wnioskować o wypłatę dodatków – red.) – mówi prodziekan prof. Adam Taracha. Mówiąc krótko: nie ma dziekana. Tego Senat UMCS odwołał w lipcu na wniosek… rektora. Zdaniem władz uczelni prof. Antoni Pieniążek osiągnął wiek emerytalny (70 lat), co skutkuje utratą mandatu dziekana. Prof. Pieniążek uznał tę decyzję za bezprawną. I skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ten skargę odrzucił. W międzyczasie dwukrotnie próbowano wybrać nowego dziekana. Bez skutku. Za pierwszym razem nie przyszedł żaden z 58 elektorów (wśród których jest 1 pracownik obsługi), za drugim – jedynie 15. – Po decyzji WSA wydział właściwie nie ma wyjścia: powinien wybrać dziekana – podkreśla rektor prof. Andrzej Dąbrowski. A jeśli nie? – Mogę zastosować środki drastyczne dla wydziału, ale nie chcę tego robić – grozi rektor. Jakie? Tego nie zdradza. – W ostateczności poczekamy do maja (wtedy będą wybierane władze wszystkich wydziałów na nową kadencję – red.) – zapowiada. Tyle, że – zdaniem pracowników wydziału – konflikt rektora z wydziałem teraz odbija się na najbiedniejszych. – To podłoże jest oczywiste – mówi jeden z wykładowców. – Dodatki powinny być wypłacone – dodaje prodziekan Taracha. – To wypracowane przez wydział pieniądze, które powinny być do naszej dyspozycji. Rektor znalazł jednak drugi powód (oprócz braku dziekana). – Wydział Prawa nie ujął dodatków w budżecie na ten rok – ucina prof. Dąbrowski. I dodaje: – To nie jest konflikt rektor-wydział czy rektor-panie sprzątające. Tu chodzi o przestrzeganie prawa. To jednak nie koniec konfliktów na UMCS. Kolejny wisi w powietrzu, bo rektor ogłosił w poniedziałek, że działające na uczelni Centrum Nauczania i Certyfikacji Języków Obcych zostanie w przyszłym roku zlikwidowane. Jak szacuje, utrzymanie centrum kosztuje uczelnię rocznie ok. 3 mln zł. – Z jednej strony niektórzy pracownicy mają tam duże nadgodziny. Z drugiej – część z nich nie ma co robić – mówi prof. Dąbrowski – Nie pozostawiam żadnych złudzeń. Centrum zostanie rozwiązane – zapowiada rektor. Pracę straci ok. 70 osób. Część z nich może znaleźć zatrudnienie w spółce pracowniczej, którą uczelnia chce powołać w miejsce centrum. – Z którą wydziały będą kontraktowały zajęcia z języków obcych – dodaje prof. Dąbrowski. – Na razie nie było żadnej oficjalnej propozycji rektora. Jak taka się pojawi, będziemy się zastanawiać – mówi Małgorzata Gajewska, dyrektor CNiCJO. – To precedens. Na żadnej publicznej uczelni w Polsce nie ma takiego tworu. Co jeśli pracownicy nie zgodzą się na powołanie spółki? – W ostateczności będziemy kontraktować pojedyncze osoby do prowadzenia zajęć – zapowiada rektor.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama