Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Minęło 6 lat od zabójstwa kobiet na LSM. Winnego nie ma

To skandal, żeby przez sześć lat nie skazać winnego – oburzały się sąsiadki i krewne zabitych po wyjściu z sali sądowej. Sąd Apelacyjny uchylił w środę wyrok skazujący Sławomira P. na dożywocie za zamordowanie dwóch kobiet w mieszkaniu na osiedlu LSM w Lublinie.
Minęło 6 lat od zabójstwa kobiet na LSM. Winnego nie ma
Sąd Apelacyjny wykazał szereg błędów w postępowaniu Sądu Okręgowego. (Maciej Kaczanowski)
To jedno z najbardziej głośnych morderstw w naszym regionie w ostatnich latach. 31 stycznia 2006 roku w bloku przy ul. Skrzetuskiego zginęła matka i córka. Zabójca zadał im kilkanaście ciosów. Nie zostawił żadnych śladów. Kilka miesięcy później prokuratura zatrzymała Sławomira P. (zabite kobiety były krewnymi jego byłej żony). Wina mężczyzny od początku budzi wątpliwości, także sędziów. W pierwszym procesie Sławomir P. został uniewinniony. Sąd uznał, że na czas zbrodni ma alibi: był wówczas w Ciecierzynie. Kolejny proces i kolejny wyrok – zupełnie inny. Sąd skazał mężczyznę na dożywocie. Sławomir P. trafił do aresztu. I złożył apelację. W środę w tej sprawie wypowiedział się Sąd Apelacyjny. – Sąd uchyla zasądzony wyrok i przekazuje sprawę Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania – ogłosiła sędzia Beata Siewielec. Co to oznacza? Całe postępowanie dowodowe będzie przeprowadzone od początku. Konieczne będą też dodatkowe opinie (m.in. chemiczne) dotyczące telefonów znalezionych w szambie koło domu, w którym mieszkał Sławomir P. A także nowa opinia lekarza, który jako pierwszy badał zwłoki kobiet. W obu kwestiach Sąd Apelacyjny wykazał błędy w postępowaniu Sądu Okręgowego. – Opinia biegłego z Politechniki Lubelskiej dotycząca telefonów była niepełna i niejasna – podkreśla sędzia Siewielec. Biegły wskazał, że elementy z miedzi miały tzw. wżery. Na ich powstanie potrzeba czasu. Zdaniem eksperta z PL, musiały więc leżeć w szambie co najmniej dwa lata (śledczy wydobyli je osiem miesięcy po zbrodni). Wątpliwości sądu wzbudził też czas zgonu obu kobiet. Lekarz, który był na miejscu, ocenił, że jedna zmarła w ciągu 24–36 godzin od znalezienia ciała, druga – w ciągu 12 od 24 godzin. To może sugerować, że morderca wrócił na miejsce jeszcze raz. Mało tego. Z jednej strony sąd uznał, że godziny morderstwa nie da się precyzyjnie ocenić. Z drugiej – wskazał dwa możliwe przedziały czasowe: ok. godz. 11 i między godz. 10:17 a 11. – Dokonano dwóch rażąco sprzecznych ustaleń – stwierdziła sędzia Siewielec. I podkreśliła, że należy precyzyjnie sprawdzić alibi oskarżonego w tych godzinach. Mimo uchylenia wyroku skazującego sąd zdecydował, że Sławomir P. pozostanie w areszcie tymczasowym przez kolejne pół roku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama