Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Szukali nowego Lewandowskiego w Lublinie

W miniony piątek piłkarze pół-amatorzy z województwa lubelskiego rozpoczęli walkę o 50 tys zł i profesjonalny kontrakt w klubie I ligi. Wszystko przy okazji nowego talent show \"Piłkarski Diament”
Szukali nowego Lewandowskiego w Lublinie
Piłkarski Diament w Lublinie (Wojciech Nieśpiałowski)
– Zgłosiło się około 400 osób, a z tego grona wybraliśmy 60 zawodników, których zaprosiliśmy na halę. Na jakiej podstawie? Pytania w ankiecie były po prostu punktowane, ale uczestnicy o tym nie wiedzieli. Wszystkich kandydatów jednak weryfikowaliśmy i zdarzyło się kilka przypadków, że informacje zawarte w ankiecie nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Kiedy dzwoniliśmy do takich osób i pytaliśmy dokładnie o liczbę bramek i klub, w którym je zdobyli w słuchawce była cisza – mówi Piotr Laboga, jeden z pomysłodawców.

Strzał na małą bramkę

Skąd pomysł na \"Piłkarski Diament”? – Nie wzorowaliśmy się na żadnym programie zagranicznym, to zupełnie nowy pomysł – mówi Laboga, na co dzień komentator w canal+. – Na początku zastanawialiśmy się, czy nie będziemy szukać lewego obrońcy. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na napastnika. W końcu poza Robertem Lewandowskim, Arkiem Milikiem, czy Arturem Sobiechem na tej pozycji też mamy pustynię.

Chętni w ankiecie musieli wskazać chociażby cztery cechy, które najlepiej charakteryzują ich jako napastników. Dodatkowo: co motywuje ich do tego, by osiągnąć w piłce sukces. Wśród odpowiedzi były m.in. sława, bycie wzorem dla innych, pozostawienie śladu w wieczności, czy... zainteresowanie ze strony kobiet i mężczyzn.

Podczas testów kandydaci wykonywali trzy zadania. Najpierw prowadzili piłkę między pachołkami, a następnie oddawali strzał na \"małą” bramkę. Później przyjmowali piłkę tyłem do bramki i po krótkim dryblingu znowu musieli popisać się celnym uderzeniem. Na koniec przyjmowali górną piłkę, wystrzeloną z armatki i strzelali z powietrza. Efekty były różne, kandydaci na \"Piłkarskie Diamenty” zgodnie mówili jednak, że z powodu stresu nie mogli pokazać pełni swoich możliwości.

Najgorszy nie byłem

– Zadania były proste. Każdy, kto ma do czynienia z piłką nożną ćwiczy je praktycznie od dziecka. Z powodu tych wszystkich kamer pojawił się jednak stres. Dlatego slalom nie wyszedł mi tak, jak bym tego chciał, wyglądało raczej jakbym to robił pierwszy raz w życiu. Lepiej było ze skutecznością, bo udało mi się strzelić kilka goli. Ogólnie jestem jednak zadowolony, bo to była dobra zabawa – mówi Damian Ścibior, na co dzień zawodnik trzecioligowej Lublinianki Lublin.

– Najgorszy na pewno nie byłem. Konkurencje, z jakimi się zmagaliśmy to podstawa dla każdego napastnika. To było całkiem fajne doświadczenie, tym bardziej, że była okazja, żeby spotkać tak znaną postać, jak Andrzej Juskowiak – przekonuje Sławomir Radzikowski, z czwartoligowego Powiślaka Końskowola.

Dmuchany nie przeszkadza

Po serii testów jury, w którym oprócz byłego napastnika reprezentacji Polski, znanego z występów w Bundeslidze Andrzeja Juskowiaka znalazł się również trener Andrzej Zamilski, wybrało jedenastu najlepszych piłkarzy, a później przyznało jeszcze jedną dziką kartę. Mimo to eksperci mieli sporo uwag.


– Powiedziałem chłopakom już po zakończeniu sprawdzianów, że oczekiwałem od nich nieco więcej. Znikomy procent wykonał bardzo dobrze wszystkie trzy zadania. Dodatkowo, kiedy mieli przyjąć piłkę tyłem do bramki i w dalszym ciągu poszukać uderzenia mieli z tym kłopoty. A przecież nie mieli za sobą prawdziwego przeciwnika, tylko dmuchanego, który stał w miejscu. Sporej części brakowało też takiej arytmii, piłka za daleko im odskakiwała. Niektórzy niepotrzebnie próbowali też zwodów, które nic im by nie dały podczas prawdziwego meczu, bo sami w ten sposób ułatwiali zadanie obrońcy. Można powiedzieć, że zostawiają piłkę za daleko od ciała. Dla mnie to jest kapitalny test, żeby ocenić, czy chłopak poradzi sobie później pod presją przeciwnika. Oczywiście większość pierwszy raz miała do czynienia z kamerami i stres na pewno zrobił swoje – wyjaśnia Andrzej Juskowiak.

Sześciu bez wątpliwości

– Moim zdaniem piłkarze z województwa lubelskiego wypadli przeciętnie. Nawet bez stopera i fachowego oka można było stwierdzić, że niektórym trochę brakuje techniki, a nawet dużo. To oczywiście nie świadczy o tym, że akurat stąd nie będzie pochodził nasz \"Piłkarski Diament”. Przy sześciu nazwiskach nie mieliśmy wątpliwości, ale cztery kolejne to już nie była taka prosta sprawa – mówi Andrzej Zamilski, znany w Polsce trener młodzieży, obecnie ekspert stacji canal+. – Co braliśmy pod uwagę? Mnóstwo rzeczy. Np. czy slalom był prowadzony dwoma nogami, przyjęcie piłki, a także psychikę. Było sporo chłopaków, którzy z powodu stresu nie mogli zapamiętać kilku podstawowych ćwiczeń. Później selekcja będzie jeszcze trudniejsza. Będą testy psychologiczne i szybkościowe. Następnie także kolejne sprawdziany techniczne. Pojawi się fragment gry. To był dopiero początek, ale przecież od czegoś musieliśmy zacząć.

Lublin lepszy

Kilka dni później eksperci na poszukiwania udali się do Białegostoku. I przyznali, że poziom był jednak wyższy w Lublinie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że do kolejnego etapu zakwalifikowało się tylko ośmiu zawodników. W środę testy odbywały się w Tarnowie, dzisiaj będą prowadzone w Ostrowie Wielkopolskim, a w planach są jeszcze wizyty w: Grudziądzu (19 stycznia) i Koszalinie (21 stycznia). Program w formie ośmiu odcinków będzie emitowany od kwietnia na antenie Canal + Sport.
– Powiedziałem chłopakom już po zakończeniu sprawdzianów, że oczekiwałem od nich nieco więcej. Znikomy procent wykonał bardzo dobrze wszystkie trzy zadania. Dodatkowo, kiedy mieli przyjąć piłkę tyłem do bramki i w dalszym ciągu poszukać uderzenia mieli z tym kłopoty. A przecież nie mieli za sobą prawdziwego przeciwnika, tylko dmuchanego, który stał w miejscu. Sporej części brakowało też takiej arytmii, piłka za daleko im odskakiwała. Niektórzy niepotrzebnie próbowali też zwodów, które nic im by nie dały podczas prawdziwego meczu, bo sami w ten sposób ułatwiali zadanie obrońcy. Można powiedzieć, że zostawiają piłkę za daleko od ciała. Dla mnie to jest kapitalny test, żeby ocenić, czy chłopak poradzi sobie później pod presją przeciwnika. Oczywiście większość pierwszy raz miała do czynienia z kamerami i stres na pewno zrobił swoje – wyjaśnia Andrzej Juskowiak.

Sześciu bez wątpliwości

– Moim zdaniem piłkarze z województwa lubelskiego wypadli przeciętnie. Nawet bez stopera i fachowego oka można było stwierdzić, że niektórym trochę brakuje techniki, a nawet dużo. To oczywiście nie świadczy o tym, że akurat stąd nie będzie pochodził nasz \"Piłkarski Diament”. Przy sześciu nazwiskach nie mieliśmy wątpliwości, ale cztery kolejne to już nie była taka prosta sprawa – mówi Andrzej Zamilski, znany w Polsce trener młodzieży, obecnie ekspert stacji canal+. – Co braliśmy pod uwagę? Mnóstwo rzeczy. Np. czy slalom był prowadzony dwoma nogami, przyjęcie piłki, a także psychikę. Było sporo chłopaków, którzy z powodu stresu nie mogli zapamiętać kilku podstawowych ćwiczeń. Później selekcja będzie jeszcze trudniejsza. Będą testy psychologiczne i szybkościowe. Następnie także kolejne sprawdziany techniczne. Pojawi się fragment gry. To był dopiero początek, ale przecież od czegoś musieliśmy zacząć.

Lublin lepszy

Kilka dni później eksperci na poszukiwania udali się do Białegostoku. I przyznali, że poziom był jednak wyższy w Lublinie. Najlepiej świadczy o tym fakt, że do kolejnego etapu zakwalifikowało się tylko ośmiu zawodników. W środę testy odbywały się w Tarnowie, dzisiaj będą prowadzone w Ostrowie Wielkopolskim, a w planach są jeszcze wizyty w: Grudziądzu (19 stycznia) i Koszalinie (21 stycznia). Program w formie ośmiu odcinków będzie emitowany od kwietnia na antenie Canal + Sport.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama