Protest w Protektorze: Jedna osoba w szpitalu (zdjęcia)
Jedna z kobiet okupujących biurowiec firmy Protektor w Lublinie trafiła do szpitala. Związkowcy obawiają się interwencji policji.
- 05.01.2012 21:26
- Zosię zabrała karetka, mimo brania leków bardzo skoczyło jej ciśnienie – relacjonuje Jolanta Wojciechowska, szefowa OPZZ w zakładzie. – To najstarsza z uczestniczek protestu.
Związkowcy obawiają się również interwencji policji.
- Otrzymaliśmy informację, że służby prewencyjne planują usunięcie protestujących – dodaje Wojciechowska – Nie wiemy, czy nastąpi to tej nocy, czy dopiero jutro.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że jutro rano przez LZPS mają manifestować narodowcy. Z kolei ok. godz. 13 przed bramą zakładu planowana jest wspólna modlitwa.
- Kolejny raz odmówiono nam zgody na wejście księdza na teren zakładu, proponując w zamian podstawienie autokaru i przewiezienie strajkujących do kościoła – mówi Wojciechowska
- W związku z tym zapraszamy jutro na ul. Kunickiego. Wspólnie z nami będzie się modlił ks. Mieczysław Puzewicz. Dziękujemy też za wszelkie wyrazy solidarności, wsparcia i pomoc w ciągłym dostarczaniu żywności, wody, leków, koców, śpiworów.
Protektor postanowił zlikwidować lubelski zakład 29 grudnia. Tego dnia wieczorem ponad 140 pracowników dostało wypowiedzenia. Przyszły pocztą kurierską na domowy adres. Sprawę legalności wypowiedzeń bada inspekcja pracy. 2 stycznia załoga rozpoczęła okupację zakładu.
Związkowcy zapewniają, że nie opuszczą zakładu, jeśli nie wywalczą odszkodowań z tytułu utraty pracy. Firma Protektor, właściciel LZPS proponuje im 6 miesięcznych pensji.
Związki domagają się po 2 tys. zł na osobę, za każdy rok pracy. Według spółki oznaczałoby to wypłatę średnio 50 tys. zł na pracownika. Suma takich odszkodowań przewyższa majątek spółki.
Powiązane galerie zdjęć:
Reklama
Komentarze