Reklama
Piąty dzień protestu w Protektorze: 25 osób wciąż okupuje zakład
Nic nie wskazuje na to, by w ciągu najbliższych dwóch dni miało dojść do zakończenia protestu pracowników w zakładzie Protektor w Lublinie.
- 06.01.2012 09:31
Godz. 18:45
Kobieta, która zasłabła podczas dzisiejszego protestu czuje się coraz lepiej - informują związkowcy.
- Możliwe, że jeszcze dziś będzie mogła wyjść ze szpitala - mówi Jolanta Wojciechowska, szefowa OPZZ w zakładzie. - My nie przerywamy protestu. Budynek firmy okupuje w tej chwili 25 osób. Każdej nocy ponad 20 pracowników pikietuje przed zakładem. Wspierają nas mieszkańcy Lublina i związkowcy z innych firm. Mam nadzieję, że weekend minie spokojnie.
Nic nie wskazuje na to, by w ciągu najbliższych dwóch dni miało dojść do zakończenia protestu. Możliwe, że w poniedziałek dojdzie do kolejnych rozmów protestujących z przedstawicielami Protektora. Szanse na kompromis są niewielkie, bo firma kategorycznie wyklucza możliwość wypłaty dodatkowych odszkodowań. Proponuje jedynie równowartość 6 miesięcznych pensji. Protestujący domagają się po 2 tys. zł za każdy rok pracy. Walczą również o dostęp do pomieszczeń związkowych na terenie firmy. Władze Protektora do tej pory nie wyraziły na to zgody.
Godz. 13:35
Jedna z protestujących w budynku Protektora kobiet zasłabła. Przytomną protestującą do szpitala zabrała karetka pogotowia.
Godz. 13:30
Ksiądz Puzewicz oraz kapelan Solidarności zadzwonili do rzecznika Protektora z prośbą o umożliwienie zorganizowania mszy dla okupujących biurowiec. Usłyszeli, że nie ma takiej możliwości, a protestujący przebywają na terenie zakładu nielegalnie.
Godz. 13:20
- Wypowiedź pana Kaniewskiego to nadużycie - wyjaśnia Wojciech Kądziołka, rzecznik Protektora. - W odpowiedzi na propozycję związków stwierdziłem jedynie, że jest już dość platform dialogu. Rozmawiamy przecież przez mediatora.
Zebrani przed zakładem słuchają transmisji mszy, która jest odprawiana w Archikatedrze Lubelskiej.
Jak informują związkowcy, obecnym na miejscu księżom odmówiono wstępu na teren zakładu, kiedy chcieli udzielić protestującym komunii.
Godz. 13:05
Rozpoczyna się modlitwa przed zakładem Protektora. Z manifestującymi jest ks. Mieczysław Puzewicz.
Godz. 12:50
Do Lublina przyjechał Zbigniew Kaniewski, prezes Federacji Związków Zawodowych Przemysłu Lekkiego.
- Wyszedłem z inicjatywą natychmiastowego rozpoczęcia rozmów. Przedstawiliśmy naszą propozycję pracodawcy za pośrednictwem rzecznika prasowego. W odpowiedzi usłyszeliśmy \"jest już dosyć dialogu\" - mówi Zbigniew Kaniewski.
- To oburzające. Chcieliśmy uniknąć przeciągania sportu w nieskończoność, by ludzie nie musieli tu siedzieć do poniedziałku - dodaje Kaniewski.
W poniedziałek protestujących ma odwiedzić wiceprzewodniczący Komisji Krajowej Solidarności.
Godz. 12:40
Na miejscu przed zakładem jest kilkadziesiąt osób, które wspierają protestujących wewnątrz budynku. Do protestujących przyjechał też ks. Mieczysław Puzewicz, który będzie się modlił z manifestującymi.
Wcześniej protestujących odwiedziło kilka osób z ugrupowań narodowych.
Godz.9:45
Przed południem przed LZPS mają manifestować narodowcy. Z kolei ok. godz. 13 przed bramą zakładu planowana jest wspólna modlitwa. Wspólnie z protestującymi ma się modlić ks. Mieczysław Puzewicz.
Godz. 9:30
- Jesteśmy ściśnięci jak śledzie na niespełna 30 metrach kwadratowych - relacjonuje Marzena Kacwin, jedna z protestujących w budynku firmy Protektor w Lublinie. - Na szczęście wczoraj dostarczono nam koce i śpiwory, więc jakoś sobie radzimy. Nie złamią nas.
Pani Marzena dodaje, że protestujący zamierzają zostać w obecnym składzie do poniedziałku, chyba że ktoś zachoruje.
- Wczoraj musiała nas opuścić jedna koleżanka, jeszcze dziś jest w szpitalu - wyjaśnia Marzena Kacwin. - Ludzie bardzo nam pomagają. Jedyne, czego teraz potrzebujemy, to obecność przed bramą tych, którzy nas wspierają. To bardzo pomaga - podkreśla.
Rano z zakładu wyszły trzy osoby. W zakładzie zostało 25 protestujących.
Powiązane galerie zdjęć:
Reklama
Komentarze