Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

130 tys. za dobrowolne odejście z Elektrociepłowni

Widmo zwolnień w EC Wrotków w Lublinie. Centrala zachęca załogę do dobrowolnych odejść z pracy. Spośród 369 zatrudnionych zdecydowała się na to tylko jedna osoba. Nie wiadomo, czy władze spółki nie zaczną zwalniać same.
– Pracownicy zainteresowani udziałem w programie dobrowolnych odejść mają czas do końca stycznia na złożenie wniosku – potwierdza Jan Pietrosiński, rzecznik EC Wrotków. Ci, którzy sami odejdą z pracy mogą, w zależności od szeregu warunków, dostać nawet 26 miesięcznych wynagrodzeń (średnia płaca w EC Wrotków to ok. 5 tys. zł brutto. Dla porównania: zwolnieni pracownicy lubelskiego Protektora, którzy walczą o odprawy, zarabiali średnio 2 tys. zł brutto – red.). Oznacza to, że na odchodne można dostać nawet 130 tys. zł brutto. Ale mimo takiej zachęty, zainteresowanie programem jest znikome. – Do tej pory wniosek o dobrowolne odejście złożyła jedna osoba – mówi Pietrosiński. Związkowcy mają na to proste wytłumaczenie. – Warunki, które zaproponowano w programie, nie są atrakcyjne. Z tego, co wiem, jeszcze tylko około ośmiu osób zastanawia się nad złożeniem wniosku – mówi Krzysztof Sągolewski ze Związku Pracowników Elektrociepłowni. – Ten program jest dla ludzi, którzy nie nabyli jeszcze praw emerytalnych, a u nas akurat znaczna część załogi takie prawa już ma – dodaje Marek Tomecki, związkowiec z \"Solidarności”. – Gdyby warunki były inne, to zapewne sporo pracowników mogłyby zainteresować. Nie wiadomo jeszcze, jak zachowa się centrala spółki w Bełchatowie i na jak dużą redukcję liczyła. – Dopiero pod koniec miesiąca będziemy mogli udzielić informacji na temat zakładanego przez nas zmniejszenia zatrudnienia – odpowiada Beata Nawrot-Miler, rzecznik prasowy spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna w Bełchatowie. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przedstawiciele centrali mają przyjechać do EC Wrotków we wtorek. – Być może wtedy pojawią się jakieś dodatkowe informacje – mówi Jerzy Gaworek ze Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego elektrociepłowni. Choć do Lublina docierają pogłoski nawet o tym, że spółka – w razie fiaska programu dobrowolnych odejść – może zwolnić nawet 200 osób, to związkowcy w to nie wierzą. – Bo kto by wtedy pracował? – pyta Tomecki. – Bardziej prawdopodobne jest, że po tym programie odejść pojawi się jakiś następny. A zwolnienia, nawet gdyby do nich doszło, też byłyby dla spółki kosztowne ze względy na warunki, które mamy wynegocjowane w umowach społecznych – dodaje.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama