Dyrektor podpisywał dokumenty, chociaż nie miał prawa. Decyzje nieważne
Przez rażący błąd dyrektora, Urząd Miasta musi powtórzyć 200 postępowań. Urzędnik podpisywał dokumenty nie mając do tego prawa. Dotyczyły one m.in. Teatru w Budowie, nowego gmachu komisariatu policji i budynku Uniwersytetu Medycznego.
- 05.02.2012 14:24

Skandal w magistracie wybuchł pod koniec października, gdy okazało się, że dyrektor Wydziału Architektury i Budownictwa, Mirosław Hagemejer nie ma upoważnienia do podpisywania decyzji administracyjnych. Takie upoważnienie mógł mu przyznać tylko prezydent miasta w drodze zarządzenia.
Od momentu, gdy Hagemejer objął posadę dyrektora do chwili, gdy dostał stosowne upoważnienie minęły cztery miesiące, a w tym czasie podpisał 200 różnych decyzji. Gdy Ratusz zorientował się, co się stało, przesłał wszystkie decyzje do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
– Unieważniliśmy praktycznie wszystkie z nich – informuje Wojciech Taras, wiceprezes SKO. – Brak upoważnienia osoby podpisującej decyzję do działania w imieniu prezydenta jest rażącym naruszeniem prawa.
I tak uchylona została m.in. decyzja dotycząca dokończenia Teatru w Budowie i przekształcenia go w Centrum Spotkania Kultur oraz dobudowy nad ul. Grottgera łącznika między budynkami CSK i Lubelskiego Centrum Konferencyjnego.
Urząd Marszałkowski zapewnia, że budowa nie jest zagrożona. – Jak tylko pojawiły się wątpliwości, zwróciliśmy się do miasta z prośbą o jak najszybsze wydanie decyzji lokalizacyjnej bez wady – mówi Beata Górka, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego. I dodaje, że mimo decyzji SKO urząd może ogłosić przetarg na budowę CSK i znaleźć wykonawcę. – Nie spodziewamy się opóźnienia. Na plac budowy i tak nie wejdziemy wcześniej niż w połowie roku. Pełną dokumentacją musimy mieć w momencie rozpoczęcia prac.
Do kosza trafiła też decyzja dotycząca pl. Teatralnego z dwupoziomowym parkingiem podziemnym, niezbędnym, by CSK zostało dopuszczone do użytku. Podobnie jak sprawa nowej siedziby Komisariatu III Policji przy ul. Kunickiego 42 i nowego gmachu dydaktyczno-szkoleniowego u zbiegu ul. Radziwiłłowskiej i 3 Maja, który chce stawiać Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 1. Do tego dochodzi wiele mniejszych, prywatnych inwestycji.
Ile czasu potrwa wyprostowanie tych wszystkich spraw? – Nie odpowiem na to pytanie, bo nie umiem. To wszystko zależy od każdej sprawy – mówi Hagemejer. I szybko ucina rozmowę. – Jeśli chce pan bliższych informacji, to proszę się zwracać do rzecznika urzędu.
– Będziemy pracować na wysokich obrotach, bez zbędnych opóźnień – zapewnia Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prezydenta. – Istotne jest, że przy wydawaniu decyzji nie będziemy musieli już wykonywać analiz urbanistycznych, które były już sporządzone poprzednio i nadal są ważne.
Mimo całego zamieszania dyrektor Hagemejer pozostanie na stanowisku. – Musi teraz ponownie rozpatrzyć sprawy uchylone przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze – mówi Mieczkowska-Czerniak.
Czy fakt, ze dyrektor podpisywał decyzje, choć nie miał do tego prawa jest dla prezydenta wystarczającym powodem, by odwołać Hagemejera ze stanowiska? – Dyrektor ma podpisaną umowę do końca roku i po roku będzie oceniany.
Reklama
Komentarze