Reklama
Okuninka: Mają kierowcę, który szalał po zamarzniętym jeziorze i rozbił pomost
To 33-letni mieszkaniec Włodawy szalał samochodem po zamarzniętym jeziorze Białym i staranował pomost Żeglarskiego Klubu \"Wega”.
- 07.02.2012 15:19

– Wandal uszkodził dwa przęsła – mówi Krzysztof Kratiuk, komandor \"Wegi”. – Najechał na nie z takim impetem, że samochód niemal przebił konstrukcję i zatrzymał się dopiero kilkadziesiąt metrów dalej, przy gminnym pomoście.
Zdaniem Kratiuka dla ubogiego klubu to duża strata. Żeglarze skonstruowali pomost ze stalowych kątowników i prętów. Teraz znowu na swój koszt będą musieli go naprawić.
– Mężczyzna, który staranował pomost przyznał się do winy – mówi Daniel Eustrat, rzecznik włodawskiej policji. – Z jego relacji wynikało, że w niedzielę w nocy jeździł z dużą prędkością po jeziorze. Stracił panowanie nad swoim volkswagenem, gdy zaciągnął w biegu hamulec ręczny.
Efekt? Nie tylko roztrzaskany pomost, ale też zdemolowane auto: uszkodzone zawieszenie i karoseria. Za zniszczenie cudzego mienia grozi mu do pięciu lat więzienia, a do tego sąd może zobowiązać pirata do naprawienia szkody.
Wyrządzone przez szalejącego na lodzie kierowcę szkody żeglarze wstępnie wycenili na 3 tys. zł.
– Niestety, często obserwuję kierowców, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwo wjeżdżają na skute lodem jezioro – mówi Tadeusz Sawicki, wójt gminy Włodawa. – Powinni pamiętać, że pokrywa lodowa, mimo tęgich mrozów, nie we wszystkich miejscach jest na tyle gruba, aby wytrzymać ciężar samochodu. W końcu może dojść do tragedii.
Za nieostrożność (tak określa to kodeks ds. wykroczeń)) podczas jazdy na drogach innych niż publiczne – można do nich zaliczyć zamarzniętą taflę jeziora – można narazić się na karę grzywny bądź nagany.
Reklama













Komentarze