Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Co dalej z placem Litewskim? Do powtórki i poprawki

Ratusz ma szukać nowej koncepcji przebudowy głównego placu miasta.Chce przy tym uniknąć wpadki takiej, jak z poprzednim konkursem. Urzędnicy muszą też znaleźć pieniądze na pilne naprawy, które na żadne koncepcje czekać nie mogą.
Co dalej z placem Litewskim? Do powtórki i poprawki
Najpilniejsze remonty zostaną jednak przeprowadzone (Maciej Kaczanowski)
Pl. Litewski wygląda coraz gorzej i pewne jest, że robotnicy muszą się tu pojawić jak najszybciej. Wystarczy chociażby spojrzeć na chodnik biegnący od budynku Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS w kierunku przejścia dla pieszych naprzeciw restauracji McDonald\'s. Chodnik z betonowych płyt jest mocno zniszczony. – Najlepiej, kiedy jest śnieg, wtedy jeszcze da się chodzić. A kiedy jest sucho, można się przewrócić, bo płyty mocno się ruszają. Najgorzej, jak spadnie deszcz, wtedy spod płyt tryskają strumienie wody – mówi pani Anna, mieszkanka Lublina. W innych miejscach asfalt jest mocno wykruszony. A może być jeszcze gorzej, gdy zamarzająca w szczelinach woda będzie rozsadzać nawierzchnię. Tyle, że na ten rok większe poprawki na pl. Litewskim nie były planowane. Magistrat obiecuje jednak, że mimo to robotnicy się tu pojawią. – Pieniądze na ten cel muszą się znaleźć w puli na bieżące utrzymanie placu – zapowiada Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prezydenta. Zastrzega jednak, że będzie to tylko naprawa tego, co jest najbardziej zniszczone. – Jak w przypadku tego chodnika – dodaje. – Nie będziemy jednak angażować dużych środków na takie prace, skoro w przyszłości chcemy przebudować plac. Byłoby to niegospodarne. W najbliższych tygodniach miasto ma zdecydować, w jakim trybie będzie zlecać opracowanie nowej koncepcji przebudowy placu. Poprzedni prezydent wybrał tryb konkursu architektonicznego, w którym miasto było zobowiązane do realizacji zwycięskiego pomysłu. Tyle, że zwycięski projekt spotkał się z powszechną krytyką i obecnej ekipie udało się znaleźć sposób, by z koncepcji nie skorzystać. Autorzy tej pracy nie odwołali się od tej decyzji, ale zapowiedzieli, że będą domagać się odszkodowania. Teraz urzędnicy szukają lepszego pomysłu na zlecenie projektu. Wiadomo, że jego bazą może być ta sama decyzja o warunkach zabudowy, która była podstawą poprzedniego konkursu i musiała być uwzględniana przez startujących w nim architektów. – Zastanawiamy się, jak to zrobić. Chodzi o to, byśmy nie nałożyli sobie kagańca w takiej postaci, że jedynym kryterium oceny będzie najniższa cena. Chcemy, by liczył się też pomysł – podkreśla Mieczkowska-Czerniak. Decyzje co do dalszych procedur mogą zapaść w marcu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama