Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Więcej pieniędzy na biura posłów? Teraz dostają prawie 12 tys. zł miesięcznie

Kancelaria Sejmu chce dać więcej pieniędzy na prowadzenie biur poselskich. Choć już teraz każdy z posłów ma na to blisko 12 tys. zł miesięcznie.
Więcej pieniędzy na biura posłów? Teraz dostają prawie 12 tys. zł miesięcznie
Prowadzenie biur posłów z naszego regionu kosztuje podatników 3,7 mln zł rocznie. (Bartek Żurawski /
11 650 zł miesięcznie przysługuje posłowi na wynagrodzenia pracowników biura, czynsz, materiały biurowe, prasę, ekspertyzy, paliwo czy koszty obsługi bankowej. Tylko posłowie z naszego województwa kosztują podatników 3,7 mln zł rocznie. Tydzień temu napisaliśmy, że posłance Magdalenie Gąsior-Marek (PO) pomaga w biurze – bezpłatnie – mąż. Pieniądze, które posłanka zaoszczędziła na wynagrodzeniu, będzie mogła przeznaczyć na inny cel. – Posłowie muszą się zmieścić w limicie na prowadzenie biura. Zaoszczędzone pieniądze zwracają do kasy parlamentu. Wyższe wydatki pokrywają z własnej kieszeni – wyjaśnia Ewa Pijanowska z biura prasowego Kancelarii Sejmu. Posłowie rozliczają się z Kancelarią Sejmu po roku urzędowania w biurze. Wtedy też można dowiedzieć się, ile i na co wydali. Jednak nie na wszystko muszą przedstawić rachunki. W ciągu miesiąca mogą np. zatankować swój samochód za ok. 3 tys. zł. Ale nikt nie wymaga od nich faktur na zakup paliwa, nikt nie weryfikuje, dokąd jeździli za publiczne pieniądze. Wystarczy oświadczenie dla Kancelarii Sejmu, w którym poseł pisze, jakim samochodem i jaką liczbę kilometrów pokonał. – Posłów trzeba rozliczać bardzo twardo – grzmiał kilka miesięcy temu poseł Patryk Jaki z Solidarnej Polski. – To są pieniądze publiczne i z każdej złotówki powinni się rozliczać – dodawał i postulował: W Sejmie powinna powstać komisja, która będzie szczegółowo badała wydatki każdego posła. Tym bardziej, że za darmo jeżdżą publicznym transportem. Na razie – jak pokazuje praktyka – posłowie maksymalnie wykorzystują ryczałt na paliwo, bez względu na to, czy mają duże okręgi wyborcze, czy nie. Tymczasem w Kancelarii Sejmu pojawił się pomysł, żeby w tym roku dorzucić im na biura po 500 zł. Wywołało to sprzeciw części posłów. – Kwoty, które dostajemy teraz, wystarczają. Trzeba tylko używać tych pieniędzy z głową. Wynająć tańszy lokal, korzystać ze społecznych asystentów – proponuje Michał Kabaciński, poseł Ruchu Palikota. – W czasach kryzysu trzeba szukać oszczędności. – System rozliczania pieniędzy na biura poselskie jest bardzo nieprzejrzysty – podkreśla Tomasz Lewiński ze Stowarzyszenia Procollegio, które kilka miesięcy temu sprawdziło, jak działają biura poselskie (większość w sposób niezadowalający). – Dowiemy się, ile poseł wydał na paliwo, a ile na kwiaty. Ale co z tego wynika? I zwraca uwagę, że z biur poselskich korzystają ich macierzyste partie, dzięki czemu oszczędzają na pracy kancelaryjnej.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama