Reklama
Prokurator zwalnia z aresztu strażników podejrzanych o gwałt
Prokuratura wypuściła na wolność trzech funkcjonariuszy Zakładu Karnego w Chełmie, podejrzanych o zgwałcenie i molestowanie koleżanki z pracy. Część zeznań kobiety uznała za niewiarygodne.
- 14.03.2012 12:09

Strażnicy trafili za kratki pod koniec lutego. Koleżanka z pracy oskarżała ich o wykorzystanie seksualne. Twierdziła, że doszło do tego w styczniu, na terenie chełmskiego więzienia. Prokuraturę zawiadomiła o zajściu dopiero kilka tygodni później.
Najpierw śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Chełmie. Dwóm strażnikom postawiła zarzut gwałtu, trzeciemu – molestowania strażniczki. Mężczyźni zostali zatrzymani w miejscu pracy. Nie przyznali się do winy. Zarzut usłyszała też funkcjonariusza ZK w Chełmie. Podejrzana jest o grożenie strażniczce, która zawiadomiła prokuraturę. Została zawieszona w czynnościach służbowych.
Strażnicy odwołali się od decyzji o aresztowaniu. Ich zażalenia miał rozpatrzyć Sąd Okręgowy w Lublinie. Nie zdążył tego zrobić. Zwrot w sprawie nastąpił po tym, jak śledztwo przejęła lubelska prokuratura okręgowa. We wtorek zdecydowała o zwolnieniu z aresztu strażników oraz o uchyleniu zawieszenia funkcjonariuszki, podejrzanej o groźby.
– Prokurator sprawdzał zeznania pokrzywdzonej, wyjaśnienia podejrzanych, przeprowadził kilkanaście czynności procesowych – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Uznał, że zeznania pokrzywdzonej w części nie znajdują potwierdzenia w materiale dowodowym.
Według prokuratury, nie istnieje już \"duże prawdopodobieństwo popełnienia przez strażników zarzucanego im czynu”. To oznacza, że nie ma mocnych dowodów obciążających mężczyzn. Nie ma zatem podstaw do trzymania ich w areszcie.
Poszkodowana nie wycofała swych zeznań. – Postępowanie będzie prowadzone dalej, nie przesądzamy, jak się zakończy – dodaje prokurator Syk-Jankowska.
Podporucznik Konrad Wierzbicki, rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Chełmie, odmówił wczoraj odpowiedzi na pytanie, czy strażnicy po zwolnieniu z aresztu wrócili już do pracy.
– Dyrektor zdecydował, że nie będziemy wypowiadać się w tej sprawie – uciął rozmowę.
Reklama













Komentarze