Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wybory rektora na UMCS z emocjami

Obiecywanie studentom stanowisk, rozrzucanie ulotek krytykujących obecnego rektora i uzależnienie od związków zawodowych – na takie zarzuty odpowiadał w środę jedyny kandydat na fotel rektora UMCS.
Wybory rektora na UMCS z emocjami
Prof. Michałowski, aby zostać rektorem, musi zdobyć co najmniej połowę z 200 głosów elektorów (Wojci
Prof. Stanisław Michałowski przedstawił studentom i pracownikom uczelni swoją wizję uniwersytetu na najbliższe cztery lata. Odpowiadał też na pytania. Część dotyczyła zarzutów postawionych wcześniej przez odchodzącego rektora prof. Andrzeja Dąbrowskiego, który zrezygnował z ubiegania się o następną kadencję, by – jak tłumaczył – zakończyć skierowaną przeciwko niemu „bezprecedensową, agresywną kampanię”, której autorami miały być związki zawodowe, „Gazeta Wyborcza” i Michałowski. – Z żalem odebrałem zarzut, że ponoć stałem się inicjatorem ulotek, które rozrzucano z 13. piętra rektoratu – mówił Michałowski. – Zapewniam: nie byłem tym źródłem, nie robiłem żadnych ulotek, nie rozrzucałem ich. – Prof. Dąbrowski okazał się doskonałym menedżerem. Wyprowadził uniwersytet z zapaści, czym nie przysporzył sobie uznania części środowiska. Ale okazał się człowiekiem honoru. W sytuacji nieczystej gry zrezygnował – chwalił odchodzącego rektora prof. Ryszard Bera. I pytał Michałowskiego: Czy prawdą jest, że miał pan obiecać młodym ludziom, jak to określają, „niezłe fuchy” w Chatce Żaka? – Ja naprawdę młodych ludzi szanuję i uważam, że są mądrzy. Taki zarzut uwłacza mi i im – odpowiedział kandydat. Bera pytał też o zwolnienia na UMCS w 2009 r. – Z jednej strony jako prorektor podpisał się pod nimi. Z drugiej – w prasie odciął się pan od tego – mówił. – Czy w sytuacji, kiedy będą trudne decyzje, będzie pan w stanie je podjąć i nie będzie pan zakładnikiem związków zawodowych? – Te zwolnienia to był dla mnie ból – przyznał Michałowski. – W pewnym momencie, pod presją, zaakceptowałem je. Ale potem – jako związkowiec – powiedziałem, że to niezgodne z moim sumieniem. – Moje serce jest bliżej lewej strony – dodał kandydat. – To nie znaczy, że nie znam realiów finansowych. Będę stawiał dobro uniwersytetu na pierwszym miejscu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama