Reklama
Po pijanemu wymyślił, że zaginął mu syn. Szukało go 40 policjantów
Pijany mężczyzna wpadł na pomysł, żeby zgłosić na policję zaginięcie pięcioletniego syna. Chłopca poszukiwało ponad 40 policjantów. Okazało się, że mężczyzna wszystko wymyślił.
- 06.07.2012 11:44

Ojciec pięciolatka zgłosił się na policję w czwartek po południu. Twierdził, że z pięcioletnim synem poszedł na plac zabaw na ul. Lipińskiego. Zostawił na chwilę dziecko, bo miał ważną sprawę do załatwienia. Utrzymywał, że gdy wrócił, malucha już nie było.
- Chłopca poszukiwało ponad 40 mundurowych, którzy przeczesywali lubelski Czechów i pobliskie okolice – informuje Anna Smarzak, z KWP w Lublinie. - Sprawdzali skwery, przystanki autobusowe, sklepy. Policjanci rozpytywali też napotykane osoby.
Około godz. 15.00 patrol policji spotkał w rejonie ul. Gospodarczej chłopca, który odpowiadał rysopisowi zaginionego dziecka. Rzeczywiście był to pięcioletni syn mężczyzny, który zgłosił zaginięcie.
- Dziecko było z matką – dodaje Smarzak. - Kobieta była zdziwiona poszukiwaniami jej syna. Twierdziła, ze 5-latek cały dzień był pod jej opieką, a z ojcem tego dnia nawet się nie widział.
Policja odwołała poszukiwania. Policjanci zabrali do komisariatu jego ojca. Miał blisko 2,6 promila alkoholu w organizmie. Prawdopodobnie odpowie za wprowadzenie w błąd organów ścigania i wywołanie niepotrzebnych czynności. Może również zostać obciążony kosztami akcji.
Reklama
Komentarze