Rodzina łabędzi wciąż jest w wyschniętym stawie w Klementowicach, w powiecie puławskim. Podjęte w sobotę próby przeniesienia ptaków w inne miejsce nie powiodły się.
(aa)
23.09.2012 15:22
Łabędzie w wyschniętym stawie (Zdzisław Małysz/ Straż Ochrony Zwierząt)
O uwięzionych łabędziach pisaliśmy już w połowie września. Mieszkańcy Klementowic koło Kurowa zaalarmowali nas, że w stawie, w którym żyją łabędzie nie ma wody.
Rodzina ptaków nie mogła odlecieć w inne miejsce, bo młode łabędzie nie były wówczas lotne. Mieszkańcy obawiali się, że ptakom może stać się krzywda, chociażby ze strony wałęsających się psów bądź lisów.
O sprawie powiadomiliśmy władze gminy Kurów, a urzędnicy poprosili o pomoc obrońców zwierząt. Ci w sobotę wspólnie ze strażakami ochotnikami chcieli złapać ptaki i przewieźć je w inne miejsce. Akcja nie przyniosła jednak spodziewanego efektu.
– Po dwóch próbach stwierdziliśmy, że nie ma, co ptaków dalej straszyć – relacjonuje Zdzisław Małysz ze Straży Ochrony Zwierząt. – Więcej byśmy im zrobili krzywdy gdybyśmy mieli łapać je na siłę. Ptaki odfruwały. Moim zdaniem łabędzie się w dobrej kondycji. Nic im się nie powinno stać. Konsultowałem się w tej sprawie z ornitologiem.
Małysz zapewnia, że będzie interesował się nadal losem łabędziej rodziny.
– Będę dzwonił także do wójta i na pewno uczulę urzędników, aby ktoś z urzędu nadzorował tą sprawę, żeby przyjeżdżał, co drugi dzień w to miejsce – zapowiada przedstawiciel Straży Ochrony Zwierząt. – Sądzę, że w ciągu 2 tygodni lub miesiąca łabędzie odlecą.
Komentarze