Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lublin: Strach chodzić po ulicach

Policja zatrzymała sprawcę tylko jednego z trzech groźnych napadów, do których doszło w ostatnich dniach. Nadal poszukiwani są bandyci, którzy nożem zaatakowali taksówkarza i mężczyzna, który straszył aptekarkę bronią.
Lublin: Strach chodzić po ulicach
Nadal poszukiwani są bandyci, którzy nożem zaatakowali taksówkarza i mężczyzna, który straszył aptek
W czwartek ok. godz. 17 do taksówki stojącej obok dworca PKS w Lublinie podeszło dwóch mężczyzn. Zamówili kurs do Strzyżewic. Kierowca ruszył w drogę. Jak zeznał później, pasażerowie zachowywali się normalnie. W trakcie jazdy nic nie wzbudziło jego podejrzeń. W Strzyżewicach jeden z mężczyzn kazał kierowcy skręcić w drogę gruntową. Tam młodszy z pasażerów wysiadł z auta. Wtedy ten, który został w środku, zaatakował taksówkarza nożem. Zranił go w rękę i twarz. Kierowcy udało się uciec. Dotarł do pobliskiego sklepu i zawiadomił policję. Bandyci odjechali jego taksówką. – Auto odnalazło się w Bychawie – mówi Arkadiusz Arciszewski z KWP w Lublinie. – Stało w zatoczce przystankowej przy ul. 11 Listopada. Miało uszkodzony przód. Policja ma rysopis napastników. Młodszy i niższy z mężczyzna ma ok. 20-25 lat. Drugi jest krępy, około trzydziestki. Obaj mieli na sobie ciemne ubrania. Wciąż poszukiwany jest też mężczyzna, który tydzień temu próbował obrabować aptekę przy Drodze Męczenników Majdanka. Bandyta myślał, że w środku nie ma nikogo poza sprzedawczynią. Wszedł do apteki tak cicho, że farmaceutka nawet tego nie usłyszała. Gdy podniosła wzrok, zobaczyła wycelowaną w siebie lufę pistoletu. Przed nią stał wysoki mężczyzna w kapturze. twarz zasłonił szalikiem. – Widziałam tylko jego nos i oczy. Krzyknął \"dawaj pieniądze” – opowiadała nam kobieta. Bandytę spłoszył mąż kobiety. Policja przeczesała okolice, ale po napastniku nie było już śladu. Za kratki trafił za to mężczyzna, który w środę wieczorem z nożem w ręce napadł na sklep w dzielnicy Kośminek w Lublinie. Chwycił sprzedawczynię za gardło i krzyczał, żeby dała mu pieniądze. Wtedy do środka wbiegli ludzie z lokalu obok. To wystraszyło bandytę. Gdy wybiegł na ulicę, ruszył za nim pracownik sąsiedniego sklepu. Przez telefon informował policję, gdzie jest. Bandytę udało się zatrzymać przy ul. Skośnej. 32-letni mieszkaniec Lublina miał ponad 1, 6 promila alkoholu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama