Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Rok temu stracili wszystko. "Nie wierzyłam, że cokolwiek odzyskamy"

Rok temu rodzina Katarzyny Bzickiej z Lublina straciła wszystko. – Nie wierzyłam, że cokolwiek odzyskamy, a teraz znowu jesteśmy u siebie – cieszy się pani Katarzyna.
Rok temu stracili wszystko. "Nie wierzyłam, że cokolwiek odzyskamy"
Katarzyna Bzicka z córkami Zuzią i Sandrą w wyremontowanym mieszkaniu (fot. Maciej Kaczanowski)

W październiku ubiegłego roku w budynku przy ul. Krętej w Lublinie wybuchła butla gazowa. Spłonęło wszystko: meble, sprzęt AGD i RTV, ubrania, pamiątki rodzinne. Na szczęście nikomu nic się nie stało, bo cała rodzina była wtedy na zakupach.

– Na początku nie mogłam w to uwierzyć. Byłam w szoku, płakałam. Nie wiedzieliśmy co z nami będzie – opowiada 13-letnia Sandra, najstarsza córka pani Katarzyny. – Niesamowite, że w ciągu pół roku odzyskaliśmy nasze mieszkanie – dodaje.

– Pomogła nam rodzina, ale też obcy ludzie, również zza granicy. Udało się zrobić gruntowny remont, dostaliśmy meble, sprzęt. Nie sądziłam, że ludzie tak potrafią bezinteresownie pomagać – przyznaje pani Katarzyna. – W pomoc zaangażowały się też media, co na bardzo nam pomogło. Dużo osób dowiedziało się o naszej sytuacji i o tym jak można nam pomóc. W tej całej tragedii spotkało nas wiele życzliwości.

Wczoraj Fundacja „Z Sercem” przekazała rodzinie meble kuchenne.

– To nasza kolejna akcja „Paczki z Sercem”, do której przyłączają się znane osoby. Tym razem przyjechała do nas Aleksandra Kostka, pogodynka z TVP 2 – mówi Sylwia Ostrowska, prezes Fundacji „Z Sercem”. – Pomieszczenie kuchenne w mieszkaniu pani Kasi jest małe i bez okna. Było tam kilka szafek „z odzysku”, ale nie mieściły się w nich wszystkie garnki i talerze. Bardzo nam zależy, aby rodzina zapomniała już o tragedii, która ją spotkała.

Po tym jak wybuch gazu zniszczył mieszkanie, przez pół roku członkowie rodziny nie mieszkali razem.

– Ja z trzema córkami - Zuzią, Patrycją i Sandrą przeniosłam się do swoich rodziców, a mój partner do swoich. Nie mieliśmy warunków, by wszyscy mogli mieszkać razem – opowiada pani Katarzyna. – Były to dla nas bardzo ciężkie miesiące. M myślałam, że to nigdy się nie skończy. Na szczęście teraz znowu jesteśmy razem, mamy do czego wrócić. Jesteśmy wszystkim bardzo wdzięczni za pomoc.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama