Duże znaczenie dla losów meczu w Tomaszowie Lubelskim miała pierwsza odsłona. Podopieczne trenera Stanisława Kaniewskiego miały cztery piłki setowe, ale nie potrafiły wykorzystać żadnej. Efekt? Przegrana... 34:36 i porządny zastrzyk optymizmu dla rywalek.
W drugiej partii miejscowe prowadziły 20:17, ale w jednym ustawieniu straciły sporo punktów i przegrały ostatecznie do 22. Nadzieję na powalczenie o wygraną było trzecie rozdanie. W nim Tomasovia dominowała od początku i pokonała przyjezdne 25:19. W czwartym secie wszystko zaczęło się od walki punkt za punkt, ale w decydującym momencie Szóstka odjechała i triumfowała do 16. A dzięki wygranej za trzy „oczka” pozostała samodzielnym liderem tabeli grupy piątej.
– Popełniliśmy za dużo błędów w tym pierwszym, decydującym secie. W ważnych momentach zepsuliśmy sporo zagrywek, a ogólnie dziewczyny chyba nie wytrzymały presji. Nerwy wzięły górę – ocenia trener Stanisław Kaniewski. – W drugiej części meczu mieliśmy szansę na doprowadzenie do remisu, ale w jednym ustawieniu rywalki odwróciły losy tego rozdania. To samo ustawienie mielczanek dało nam się we znaki w czwartej odsłonie.
Porażkę w Jarosławiu zanotował także AZS UMCS, który uległ tamtejszemu SAN-Pajda 1:3, chociaż przez trzy sety trwała zacięta walka. W najbliższą sobotę o godz. 17.30 lublinianki zmierzą się u siebie z Tomasovią. Mecz zostanie rozegrany w hali CKF UMCS przy ul. Langiewicza. (lukisz)
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Szóstka Mielec 1:3 (34:36, 22:25, 25:19, 16:25)
Tomasovia: Szeliga, Bartłomiejczyk, Cichoń, Jasiewicz, Hajduk, Szubiak, Czekajska (libero) oraz Kaniewska, Dzida, Beńko, Kostur.
SAN-Pajda Jarosław – AZS UMCS Lublin 3:1 (25:22, 20:25, 25:18, 25:15)
AZS UMCS: Bogusz (4), Dudek (14), Konop (4), Obszyńska (17), Gieroba (8), Nejkauf (6), Bryła (1) (libero) oraz Bogdańska, Krzysiak, Matacz.

Komentarze