Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pruszkowski: Jestem nękany. Nie dają mi nagrody

O ok. 14 tys. zł nagrody jubileuszowej walczy w sądzie pracy Andrzej Pruszkowski, zastępca prezesa miejskiego TBS \"Nowy Dom” i radny wojewódzki (PiS). Nagrody odmówili mu przedstawiciele prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka (PO).
Pruszkowski: Jestem nękany.  Nie dają mi nagrody
Na obniżkę wynagrodzenia wiceprezesa TBS \"Nowy Dom” Andrzeja Pruszkowskiego nie zgodził się sejmik
Pruszkowski – w latach 1998–2006 prezydent Lublina, a teraz radny wojewódzki – złożył wniosek o nagrodę za 25 lat pracy. Chodziło o równowartość miesięcznej pensji, czyli ok. 14 tys. zł. Rada nadzorcza TBS powiedziała jednak \"nie”. Pruszkowski poszedł do sądu pracy, a ten jeszcze w grudniu wydał nakaz zapłaty. Rada nadzorcza ponownie odmówiła. Teraz sąd rozpatrzy jej sprzeciw. – Sąd już raz potwierdził, że nie ma merytorycznych podstaw, żebym nagrody nie dostał. Spółka naraża się na zapłatę odsetek – komentuje Pruszkowski. Tłumaczy, że nagroda była zapisana w budżecie \"Nowego Domu” na 2012 rok. – Po przeanalizowaniu dokumentów określających zasady wynagrodzenia zarządu spółki, doszliśmy do wniosku, że nie ma przepisu obligującego do wypłacenia panu Pruszkowskiemu nagrody jubileuszowej – tłumaczy Anna Adamowicz-Kielin, przewodnicząca rady nadzorczej \"Nowego Domu”. Dodaje, że rada musi bardzo dokładnie przyglądać się wydatkom ponoszonym przez firmę. Pruszkowski: – Nie rozumiem tej sytuacji. Odbieram ją jako kontynuację nękania. O jakie nękanie chodzi? W zeszłym roku zgodnie z decyzją prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka, rada nadzorcza \"Nowego Domu” chciała obniżyć wynagrodzenia członkom zarządu firmy. W tym Pruszkowskiemu – z 14,4 tys. zł na 7,2 tys. zł. Zdenerwowany Pruszkowski opowiedział dziennikarzom, że padł ofiarę zemsty, bo nie przystał do \"pewnego projektu politycznego”. Wyliczał: nie dostał nagrody rocznej za 2011 r., nie otrzymał nagrody jubileuszowej za 25 lat pracy, miał mieć obciętą pensję i odebrane inne świadczenia. Natomiast nagrodą za udział w \"projekcie” miał być fotel szefa \"Nowego Domu” i 22 tys. zł pensji. Z wypowiedzi wynikało, że kusiła go i straszyła osoba z otoczenia prezydenta Lublina. Żuk nazwał to pomówieniami. Sprawę bada prokuratura.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama