- Zapewniamy, że jedyny i niepowtarzalny Kulson to chłopak sympatyczny i obdarzony dużym poczuciem humoru - pisze w mediach społecznościowych stołeczna policja.
Dzisiaj policja organizuje spotkanie z policjantem, o którym ostatnio głośno w kraju. - Jeżeli ktoś wypuści teraz na rynek aparat słuchowy KulsonPro, to rozpoznawalność produktu ma murowaną - żartują na Twitterze policjanci.
Chodzi o "aferę" związaną z incydentem podczas Święta Niepodległości 11 listopada. Podczas interwencji policji, policjant miał krzyknąć do jednej z kobiet "siadaj ku...o". Całą sytuację nagrano.
Policjanci tłumaczą jednak, że policjant nie użył wulgarnego słowa, a powiedział "siadaj Kulson". Tak policjanci mają przezywać jednego ze swoich kolegów, Mateusza.
Po tym wydarzeniu policyjne Biuro Kontroli rozpoczęło postępowanie wyjaśniające, które zarządził Komendant Główny Policji. - Rzeczywiście po wsłuchaniu się dokładnie w treść tego nagrania słychać, że pada tam słowo Kulson - wyjaśnia Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy KGP.
To, że Kulson istnieje, policja zamierza udowodnić podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami, z udziałem policjanta Mateusza. Briefing ma się odbyć o godz. 11.
- Wszyscy słyszeliśmy o yeti. Podobno istnieje, ale nikt go nie widział. W ostatnich dniach wszyscy słyszeli o Kulsonie, a jednocześnie pojawiały się głosy, że to postać fikcyjna, wymyślona na bieżące potrzeby. Odpowiadając na liczne prośby współpracujących z Komendą Stołeczną Policji dziennikarzy informujemy, że jutro będziecie mogli poznać Kulsona osobiście - napisał Sylwester Marczak, rzecznik komendanta stołecznej policji.















Komentarze