Oczywiście wszyscy chcielibyśmy, aby takie tragedie nigdy się nie zdarzały, niestety jednak coraz częściej musimy stawiać czoła gwałtownym, nieprzewidywalnym i tragicznym w skutkach zjawiskom. I właśnie w takich sytuacjach unijna solidarność, o której tak często mówimy, ma szansę wykazać się w praktyce. Narzędziem do tego jest powołany w 2001 roku Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, którego celem jest wzajemna pomoc w przypadku klęski żywiołowej czy też katastrofy. Pomoc jest dobrowolna i udzielana jest natychmiastowo.
A jak to działa? Kraj, który staje w obliczu tak dramatycznej sytuacji, jak na przykład niekontrolowane pożary czy trzęsienie ziemi zwraca się do Brukseli z prośbą o konkretną pomoc. Następnie kraje, które zadeklarowały chęć uczestniczenia w Mechanizmie wysyłają do państwa dotkniętego klęską zasoby, o które kraj ten prosił. Może być to na przykład wsparcie w postaci ekip ratowniczych, korpusu medycznego czy też specjalistycznego sprzętu. Dumny jestem z polskich strażaków, że zarówno Szwedzi, jak i Grecy mogli od razu liczyć na ich wsparcie. Na pomoc w obu przypadkach wysłaliśmy aż 140 strażaków i 40 pojazdów.
Warto dodać, że nie odbywa się to kosztem naszego bezpieczeństwa, gdyż sprzęt który wykorzystywany jest do akcji pochodzi z wielu różnych jednostek. A sami strażacy? To prawdziwi cisi bohaterowie! Przez wiele lat przygotowują się do tego typu akcji, dobrowolnie oferując swoje umiejętności i czas, aby w sytuacji kryzysowej móc pomóc w sposób maksymalnie szybki i efektywny. I choć chciałoby się życzyć im wszystkim, by swoje umiejętności jak najrzadziej musieli wykorzystywać w praktyce, to jednak myślę, że dobrze mieć świadomość, że w sytuacji ekstremalnej w Unii Europejskiej nie musimy liczyć tylko na siebie.

Komentarze