A jednak gospodarze zwyciężyli 3:1 przez cały mecz dominując nad wyżej notowanym przeciwnikiem. – Moi piłkarze na pewno czuli się faworytami tej konfrontacji. Jednak do pewności siebie trzeba było jeszcze dołożyć determinację, a tej nam wyraźnie zabrakło. Przeciwnicy podeszli do meczu bardzo ambitnie, walczyli o każdą piłkę i odnieśli zasłużone zwycięstwo – powiedział Andrzej Słowakiewicz, opiekun Stali Poniatowa.
Rzeczywiście, Tarasola już do przerwy prowadziła 2:0, a mogła jeszcze wyżej. Gospodarze dobrze otworzyli meczu i zdobyli gola autorstwa Mikołaja Rodzika. Na 2:0 podwyższył Michał Wszołek. Mecz zamknął tuż po przerwie Antoni Bomba. – W przerwie wierzyłem jeszcze w to, że odrobimy straty. Przeciwnicy jednak idealnie rozpoczęli drugą połowę, co nas kompletnie rozbiło – powiedział szkoleniowiec Stali. Słabego obrazu Poniatowian nie zmienił już nawet gol honorowy zdobyty w samej końcówce spotkania.
Ten wynik może być dla piłkarzy z Nałęczowa okazją do ucieczki z dna tabeli. Przed nimi teraz dwa mecze z teoretycznie słabszymi przeciwnikami – Traweną Trawniki i Piaskovią Piaski. – Spokojnie. Przestrzegam przed dopisywaniem sobie trzech punktów przed zakończeniem meczu. Do Rososzy też jechaliśmy jako faworyt, a skończyliśmy z porażką – mówi Paweł Pranagal, trener Tarasoli Cisy Nałęczów.
Tarasola Cisy Nałęczów – Stal Poniatowa 3:1 (2:0)
Bramki: Rodzik (3), Wszołek (38), Bomba (50) – Liubenko (88).
Tarasola: Drwal – Marzec, Wszołek, Plewiński, Górski, Domagalski (70 Pardyka), Choupe, Maziarka, Rodzik (75 Religa), Bomba, Pluta (85 Wojdalski).
Stal: Rybarczyk – Mastalerz, Pikuła, Liubenko, Kucharczyk, Sktekh (68 Szczawiński), Piechota (46 Sarna), Poleszak (65 Wójcik), Smolik (46 Romańczuk), Tkaczyk, D. Sowiński.
Żółte kartki: Maziarka, Wszołek – Tkaczyk, Poleszak. Czerwona kartka: Wszołek (75 min za dwie żółte) Widzów: 100.

Komentarze