Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Chcesz wezwać Straż Miejską? Zanim porozmawiasz z dyżurnym posłuchasz o RODO

Dwie minuty z telefonem przy uchu nie wystarczą, by połączyć się z dyżurnym Straży Miejskiej, za to można posłuchać komunikatu o ochronie danych osobowych. Potem rozmowa się urywa. Tak wyglądała próba kontaktu z numerem alarmowym 986, na szczęście w dość błahej sprawie.
Chcesz wezwać Straż Miejską? Zanim porozmawiasz z dyżurnym posłuchasz o RODO
Zagadkę dekla studzienki być może udałoby się rozwikłać, gdyby doszło do skutku połączenie z dyżurnym Straży Miejskiej

Autor: Dominik Smaga

Wtorkowy poranek, ul. Zesłańców Sybiru. Dwóch zbieraczy złomu na małym wózku wiezie dekiel studzienki. Zdobyli go legalnie, czy ciężki element zginął z jakiegoś chodnika? Poszukaniem odpowiedzi próbujemy zainteresować Straż Miejską. Pod numerem alarmowym 986 wita nas nagrany komunikat o ochronie danych osobowych.

„Informuję, że pani/pana dane osobowe Straż Miejska Miasta Lublin przetwarza zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego o ochronie danych osobowych. Klauzula informacyjna dotycząca szczegółów przetwarzania jest zamieszczona na naszej stronie internetowej 986.pl, z którą może pan/pani zapoznać. Jednocześnie informuję, że rozmowa nasza jest nagrywana ze względów bezpieczeństwa. Jeżeli sobie tego pan/pani nie życzy, proszę się rozłączyć.”

Komunikat wybrzmiewa dwukrotnie, ale do rozmowy z dyżurnym nie dochodzi. Po dwóch minutach czekania połączenie zostaje przerwane, a w tym czasie panowie z wózkiem idą ul. Narutowicza w stronę ul. Gminnej. Próbujemy inaczej: wybieramy nieznany „zwykłym śmiertelnikom” numer rzecznika straży. Przyjmuje nasz sygnał, kilka minut później przez Gminną przejeżdża radiowóz, ale wtedy mężczyzna z wózkiem, już bez pokrywy, wraca w kierunku ul. Zesłańców Sybiru.

– Nasz patrol już po czterech minutach był na Gminnej. Mieszczący się tam punkt skupu złomu był nieczynny. Przeszukaliśmy cały obszar, na rogu Głębokiej i Nadbystrzyckiej spotkaliśmy dwóch panów, którzy jechali z wózkami, ale nie mieli metalowych elementów – relacjonuje Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej.

Zagadkę wędrującego dekla być może udałoby się rozwikłać, gdyby doszło do skutku połączenie z dyżurnym. Dlaczego interwencje zaczynają się od nagranego komunikatu o RODO? – Skróciliśmy go do niezbędnego minimum – zapewnia Gogola. – Gdybyśmy takiego komunikatu nie przygotowali, to przy każdym zgłoszeniu musielibyśmy indywidualnie powiadamiać każdą dzwoniącą osobę i odczytywać jej tę klauzulę, bo jesteśmy do tego zobowiązani.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama