Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Atakując nożem córkę była niepoczytalna

36-letnia kobieta, która w ubiegłym roku zaatakowała nożem swoją 12-letnią córkę, nie trafi do więzienia. Sąd zdecydował, że powinna znaleźć się w szpitalu psychiatrycznym ze wzmocnionym poziomem bezpieczeństwa. O tym, kiedy go opuści, zdecydują lekarze.


Ta sprawa poruszyła całą Polskę. 11 marca ubiegłego roku, w niedzielę, w jednym z mieszkań w Zamościu policjanci natknęli się na zakrwawione dziecko. Dziewczynce zadano kilkanaście ciosów nożem. W stanie krytycznym przewieziono je do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Przebywała tam przez wiele dni utrzymywana w stanie śpiączki farmakologicznej.
W tej sprawie zatrzymano matkę kobiety, która feralnego dnia przebywała w domu z dzieckiem. Oprócz kobiet w mieszkaniu nie było nikogo innego. Matka usłyszała w prokuraturze dwa zarzuty. Pierwszy dotyczył usiłowania zabójstwa swojej córki. Drugi – doprowadzenia jej do obcowania płciowego. Kobieta nie przyznała się do winy. Składane przez nią wyjaśnienia sprawiły, że śledczy zaczęli wątpić w jej poczytalność. Trafiła do Szpitala Psychiatrycznego w Radecznicy, a potem na oddział psychiatrii sądowej w Krakowie.
– Ostatecznie postępowanie karne przeciwko kobiecie zostało umorzone – mówi Jerzy Żurawicki, prezes Sądu Okręgowego w Zamościu i tłumaczy, że gdy kobieta atakowała swoją córkę, ze względu na chorobę psychiczną nie mogła kierować swoim postępowaniem i miała „zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynu”.
Decyzja ta dotyczyła przy tym tylko usiłowania zabójstwa córki.
– Nie potwierdził się natomiast zarzut związany ze sferą seksualności – zaznacza sędzia Żurawicki. Biegli ustalili, że rany okolic intymnych dziecka nie były związane z gwałtem, a z raną zadaną nożem.
Decyzją sądu 36-latka bezterminowo trafiła do szpitala psychiatrycznego w Lublińcu. Przebywa na oddziale o wzmocnionym poziomie zabezpieczenia.
– Raz na pół roku stan zdrowia kobiety sprawdzać będzie zespół biegłych lekarzy psychiatrów, którzy przesyłać będą do sądu opinię dotyczącą dalszego jego stosowania. Na jej podstawie sąd będzie podejmował kolejne decyzje dotyczące hospitalizacji – tłumaczy Jerzy Żurawicki.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama