Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Teresa Strzelec już w domu. Białorusini trzymali ją miesiąc

W piątek tuż przed godz. 11 przekroczyła polsko-białoruską granicę. – Emocje powoli opadają – mówi jej mąż.
Teresa Strzelec już w domu. Białorusini trzymali ją miesiąc
Teresa Strzelec (archiwum rodzinne)
Teresa Strzelec (z gminy Piszczac) spędziła na Białorusi miesiąc. Na początku marca anulowano jej wizę. W sprawę włączyło się polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Ona sama podjęła w końcu głodówkę, żeby zaprotestować przeciwko temu, jak bardzo przeciąga się sprawa jej powrotu do kraju. We czwartek przedstawiciel białoruskiego Państwowego Komitetu Granicznego, Uładzimir Arłouski poinformował, że Teresa Strzelec będzie wreszcie mogła przekroczyć granicę. – Mimo niewypełnienia przez polską obywatelkę zobowiązań strona białoruska podjęła dziś ze względów humanitarnych decyzję o zdjęciu zakazu wyjazdu obywatelki Strzelec. Może wyjechać z Białorusi w dowolnym momencie – oświadczył Arłouski. Następnego dnia kobieta była już w domu. – Na granicy była pięć minut przed godziną jedenastą czasu polskiego – mówił w piątek po południu Jarosław Strzelec, mąż pani Teresy. – Teraz jesteśmy już w domu. Emocje powoli opadają. Bardzo powoli. Arłouski informując o decyzji w sprawie Teresy Strzelec, dodał, że wwiozła na terytorium Białorusi samochód Jeep Cherokee i przekazała go obywatelowi Białorusi, łamiąc przepisy celne. Tłumaczył, że powinna była w takim wypadku zapłacić podatki i opłaty celne, czego nie uczyniła, w związku z czym zakazano jej wyjazdu z kraju. Rzeczywiście Teresa Strzelec wraz z mężem pojechała w kwietniu ubiegłego roku na wycieczkę na Białoruś. Jednak jak relacjonuje jej mąż, ich auto po prostu zaczęło się psuć, więc musieli je zostawić u mechanika. Małżeństwo z Polski nie wiedziało, że syn mechanika korzysta z ich auta. Kiedy wybrał się na przejażdżkę, zatrzymała go milicja i samochód został zarekwirowany. W styczniu tego roku Jarosław i Teresa Strzelec wywalczyli przed białoruskim sądem uchylenie konfiskaty. Jak twierdzą, ich samochód został już sprzedany, więc chcieli za niego odzyskać pieniądze i nie wiedzieli, że władze białoruskie żądają od nich opłat. Później okazało się, że mają zapłacić ponad 15 tys. euro cła i podatków z odsetkami. Kiedy w marcu przekroczyli Białoruską granicę, Teresie Strzelec anulowano wizę z powodu nieuregulowanych należności.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama