Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Odpowiedzą za śmierć pracowników w bioelektrowni w Uhninie

Prokuratura stawia zarzuty w sprawie śmierci dwóch pracowników bioelektrowni w Uhninie. Do tragedii doszło w niedzielę. Młodzi ludzie zmarli podczas konserwacji studzienki.
Odpowiedzą za śmierć pracowników w bioelektrowni w Uhninie
Biogazownia w Uhninie (Bartłomiej Żurawski / Archiwum)
Ich przełożeni odpowiedzą za nieumyślne spowodowanie śmierci. Parczewska prokuratura postawiła zarzuty Wiolettcie D., 30-letniej pracownicy bioelektrowni w Uhninie. – Zleciła ona dwóm pracownikom udrożnienie kanałów studzienki kondensacyjnej, znajdującej się na terenie bioelektrowni – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Nie zapewniła im właściwego wyposażenia do wykonania tego typu prac, przez co naraziła ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. W konsekwencji nieumyślnie doprowadziła do ich śmierci. Wioletta D. nie przyznała się do zarzutów. Złożyła obszerne wyjaśnienia, które zweryfikuje prokurator. Zarzuty usłyszał również prezes firmy, 37-letni Krzysztof G. z Lublina. Z racji swojego stanowiska odpowiadał on za bezpieczeństwo i higienę pracy w bioelektrowni. Według prokuratury naraził dwóch pracowników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Nie zapewnił im niezbędnego wyposażenia i nie zapoznał z ryzykiem, jakie wiązało się ze zleconym zadaniem.
– Przesłuchany w charakterze podejrzanego Krzysztof G. nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień – dodaje Syk-Jankowska.
Wobec podejrzanych nie zastosowano aresztu. Wiolettcie D. grozi do 5 lat więzienia. Prezesowi do 3 lat. Zmarli pracownicy elektrowni mieli 20 i 21 lat. Do wypadku doszło w niedzielny wieczór. Mężczyźni zasłabli, konserwując studzienkę o głębokości 3 metrów. Strażacy wydobyli ich na powierzchnię. Mimo reanimacji, mężczyzn nie udało się uratować. Jako wstępną przyczynę śmierci podano zatrucie gazem. Jego stężenie w studzience przekraczało dopuszczalne normy. Obaj mężczyźni pracowali bez koniecznych zabezpieczeń. Śledczy zabezpieczyli materiał do badań toksykologicznych. Po ich przeprowadzeniu będzie można definitywnie określić przyczynę śmierci.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama