Reklama
Odpowiedzą za porwanie dziecka. Miłość, czy próba nielegalnej adopcji?
Nastoletnia matka wraz z córką uciekła z ośrodka wychowawczego. Pod opieką starszego o 35 lat mężczyzny wyjechała na Mazury. Cała trójka miała później wyruszyć do Niemiec.
- 05.08.2013 13:23
W całej sprawie miało chodzić o miłość, ale śledczy badają czy za ucieczką nie stoi próba zorganizowania nielegalnej adopcji. – Bierzemy to pod uwagę – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Z uwagi na charakter sprawy i dobro małoletniej nie udzielamy informacji w tym zakresie.
Dziewczynka ma zaledwie dwa i pół miesiąca. Razem z matką, 17-letnią Martą P. przebywała w placówce opiekuńczo-wychowawczej we Włodawie. Zarówno matka jak i córka nie mają opiekunów prawnych.
Marta P., poznała przez internet 52-letniego Mariana S., Polaka z niemieckim paszportem. Mężczyzna miał zabrać 17-latkę i jej dziecko za Odrę. Poprosił Sąd Rodzinny o zgodę na wyjazd. Bez skutku.
– Ustalił wówczas z Martą P., że wyjadą razem z dzieckiem na urlop na Mazury a następnie do Niemiec – wyjaśnia Syk-Jankowska. – W ostatnią środę 17-latka spotkała się z Marianem S. we Włodawie za zgodą dyrektora placówki opiekuńczo- wychowawczej, a następnego dnia opuściła ją bez zezwolenia.
Cała trójka pojechała samochodem do miejscowości Leleszki w województwie warmińsko – mazurskim. Policja rozpoczęła poszukiwania. W piątek mundurowi namierzyli uciekinierów. Dziewczyna razem z córką wróciły do ośrodka opiekuńczego we Włodawie. Marian S. stanął przed prokuratorem. Usłyszał zarzut uprowadzenia dziewczynki. Przyznał się do winy.
– Wyjaśnił, że starał się o legalne zabranie Marty P. i jej córki na 4 – tygodniowy urlop do Niemiec – dodaje Syk-Jankowska.
Mężczyzna zapewniał, że chciał tylko pomóc dziewczynie. Obiecywał, że się z nią ożeni, kiedy tylko sam dostanie rozwód. Marian S. dostał policyjny dozór. Przez 2 miesiące nie może opuszczać kraju. Marta P. również usłyszy zarzut uprowadzenia córki, kiedy tylko sąd wyznaczy dla niej obrońcę. Parze grozi do 3 lat więzienia.
Reklama
Komentarze