Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Lex Czarnek wraca bez społecznych konsultacji. Jak zmieni działalność szkół?

Gdyby na posiedzenie sejmowej Komisji przyszła czwórka posłów KO i Lewicy, to dziś byśmy nie mówili o Lex Czarnek. Ustawa przygotowana w resorcie edukacji wraca jako projekt poselski. Nie musi więc przechodzić żadnych społecznych konsultacji.
Lex Czarnek wraca bez społecznych konsultacji. Jak zmieni działalność szkół?
W trakcie obrad komisji sejmowej przed Sejmem trwał protest przeciwników Lex Czarnek

Autor: Szkoła Demokratyczna Grajfka

Siedem godzin sejmowa komisja edukacji pracowała nad dwoma projektami ustaw dotyczącymi polskiej szkoły. Pierwszy jest autorstwa Andrzeja Dudy i leżał w sejmowej zamrażarce dwa lata. Drugi to tzw. Lex Czarnek 2.0. Czyli zmodyfikowana wersja rządowej ustawy, którą w marcu zawetował prezydent.

Oba dokumenty są krytykowane przez opozycję, nauczycieli, rodziców, organizacje pozarządowe. Ale o tym później.

Wielcy nieobecni

Sejmowa komisja - głosami PiS - uznała że nad tymi dwoma projektami trzeba pracować dalej. Tak zagłosowało 16 posłów. Przeciw było 15. Wynik głosowania byłby zapewne inny gdyby na posiedzenie komisji przyszli: Joanna Fabisiak (KO), Maciej Lasek (KO), Marcin Kulasek (Lewica) i Bogusław Wontor (Lewica).

W środę rano na spotkaniu klubu parlamentarnego KO wyjaśniano nieobecność na komisji Laska i Fabisiak.

– Maciej Lasek był na podkomisji dotyczącej katastrofy smoleńskiej. Pani marszałek Sejmu nie przejmuje się niczym i tak zwołuje komisje, że ich posiedzenia się na siebie nakładają. Kiedy skończyła się komisja smoleńska, Maciej przyszedł na komisję edukacji. Ale było już za późno – mówi nam lubelski poseł KO Michał Krawczyk, który był na komisji edukacji do godz. 1.

Poseł Fabisiak miała w tym czasie wyjazdowe spotkanie z Polonią.

– Są usprawiedliwieni – podkreśla Krawczyk. I dodaje: – Oczywiście źle się stało, bo mogliśmy odrzucić Lex Czarnek w pierwszym czytaniu. To jest dramatycznie zły projekt.

Co proponuje prezydent

Przy Lex Czarnek projekt Andrzeja Dudy jest wręcz delikatny. Zakłada np. że jeżeli jakaś organizacja zechce prowadzić w szkole zajęcia, warsztaty, pogadanki, to musi mieć zgodę dyrektora, rady szkoły i rodziców dzieci.

Dyrektor musi dostać wcześniej szczegółowy prospekt zajęć, a w ciągu dwóch tygodni ma go przekazać rodzicom. Ci z kolei mają tydzień na wyrażenie zgody na zajęcia. Mogą się też nie zgodzić.

– Przy projekcie prezydenckim wszyscy rodzice muszą wyrazić zgodę, czyli ograniczamy prawo do decydowania w konkretnej klasie. A gdzie są prawa nauczyciela, gdzie jest jego potrzeba? Brakuje samodzielności i samodecydowania nauczyciela – mówiła w Sejmie Karolina Prus-Wierzbicka z organizacji SOS dla Edukacji.

Kto to napisał?

Pierwszą próbę zmian w szkole autorstwa Przemysława Czarnka zatrzymał wetem Duda. Teraz jednak projekt ministra z Lublina wraca – po niewielkich kosmetycznych zmianach.

Tym razem Lex Czarnek wraca jako projekt poselski, który nie musi przechodzić konsultacji społecznych. Ale w internetowej metryczce projektu widać, że powstał w resorcie Czarnka.

Zwracaliśmy na to uwagę, ale to na posłach PiS nie robi wrażenia. Poseł sprawozdawca czyli poseł Zieliński gubił się w tłumaczeniach i mylił zgłaszając własne poprawki. Na komisji nie mieli pojęcia co jest w projekcie – opowiada poseł Krawczyk.

Wspomniany poseł Zieliński ma na imię Tomasz i jest parlamentarzystą z Zamościa.

To nie jest żaden Lex Czarnek tylko projekt poselski – zapewnia, ale też przyznaje, że posłowie pracowali na rządowej ustawie. – Niektóre zapisy zmieniliśmy, inne zostawiliśmy, bo uważamy je za słuszne i za nimi głosowaliśmy – tłumaczy.

Lex Czarnek 2.0

Czemu planowane zmiany w edukacji budzą takie emocje?

Dałyby kuratorom oświaty większą kontrolę nad szkołami, większy wpływ na wybieranie dyrektorów i możliwość ich odwoływania. Opozycja obawia się upolitycznienia szkoły, która jest prowadzona przez samorządy i dziś to one zatrudniają dyrektorów i nauczycieli.

Obawy budzą też kwestie obecności w szkołach różnych organizacji. Pomysł PiS zakłada, że będą miały wydłużoną drogę do „wejścia” z zajęciami do szkoły. Będzie trzeba przeprowadzić konsultacje, przedstawić szereg dokumentów, prosić o zgodę radę rodziców, a także kuratora oświaty. Cała procedura może zając nawet kilka miesięcy.

Jak to jest, że nagle wpadł pan na pomysł przepisania „Lex Czarnek” i udawania, że to nie jest „Lex Czarnek”? Cóż takiego się wydarza, że nie chcecie procedować projektu normalnie, z konsultacjami, wysłuchaniem strony społecznej? – dopytywała na komisji posłanka KO Barbara Nowacka.

Zieliński tłumaczy nam, że obecny projekt został zmodyfikowany o elementy zawarte w projekcie prezydenckim (chodzi o stowarzyszenia i rolę rodziców).

– Kurator będzie sprawdzał, czy program jaki w szkole chce realizować stowarzyszenie jest zgodny z prawem oświatowym. Decyzja o tym czy zajęcia będą się odbywać zależeć będzie od dyrektora szkoły, a finalnie od rodzica każdego dziecka, bo musi on podpisać zgodę na udział ucznia w zajęciach – mówi poseł z Zamościa.

Oba projekty będą teraz czytane na sali plenarnej. Będzie można do nich zgłaszać poprawki. Finalnie któryś trzeba będzie odrzucić. – Bo ich zapisy są ze sobą sprzeczne – mówi poseł Krawczyk.

Tomasz Zieliński: – Jako wiodący komisja wskazała projekt poselski.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama