Reklama
LKJ nie zapłacił czynszu za wrześniową dzierżawę terenów nad Bystrzycą
Nie zapłacił, bo MOSiR nie wystawił mu faktury. Do jej wystawienia nie ma podstawy, bo klub nie podpisał umowy dzierżawy. I w LKJ nie ma kto jej podpisać.
- 06.10.2013 18:25

Lubelski Klub Jeździecki przez lata gospodarzył na miejskich gruntach nad Bystrzycą nie płacąc za nie miastu ani grosza. Było to możliwe na podstawie umowy użyczenia, która wygasła z końcem sierpnia. Miasto postanowiło jej nie przedłużać i przekazać teren swojej spółce – Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji, pozostawiając mu decyzję co do dalszej przyszłości LKJ.
MOSiR zaproponował klubowi następujący układ: dzierżawa do końca czerwca 2014 r. i czynsz dokładnie taki, jaki MOSiR płaci miastu – 2 tys. zł miesięcznie, czyli 2 grosze za metr kwadratowy. – Nie chcemy na tym zarabiać – deklarował miesiąc temu Zdzisław Hołysz, prezes miejskiej spółki.
Ale jeszcze tego samego dnia kierowniczka Lubelskiego Klubu Jeździeckiego zapowiedziała, że klub nie będzie w stanie płacić takich pieniędzy. – To kompletnie nierealne. Będziemy rozmawiać z każdym, z kim się da, by nie pobierać od nas pieniędzy przynajmniej do chwili, gdy klub będzie stać na jakiś czynsz – mówiła Monika Kozicka-Gradziuk, kierownik klubu.
Pierwszy miesiąc, gdy LKJ nie może korzystać z terenu za darmo już minął. Ale klub za dzierżawę nie płaci.
– Jeszcze nie wystawiliśmy faktury za wrzesień – przyznaje Miłosz Bednarczyk, rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. I dodaje: – Sprawa jest bardziej skomplikowana. Klub ustnie zaproponował nasze warunki, wysłaliśmy umowę do podpisu, ale nadal nie dostaliśmy jej z powrotem. Bez tej umowy nie możemy wystawić faktury. Gdy dostaniemy podpisany dokument niezwłocznie wystawimy fakturę, rzecz jasna od września.
Sęk w tym, że nie ma kto podpisać umowy. Klub formalnie nie ma prezesa, bo ten zrezygnował ze stanowiska. – Nowy jest już wybrany, ale musi jeszcze zostać zarejestrowany – mówi Kozicka-Gradziuk. Nie chce nawet zdradzać nazwiska nowego prezesa. Dodaje też, że klub \"jest jeszcze w trakcie rozmów z MOSiR-em”.
Miejska spółka zapowiada nowy plan dla terenów nad Bystrzycą, wiadomo jednak, że nadal miałyby się tam znajdować atrakcje dla miłośników koni.
Reklama
Komentarze