Donald Trump podczas wywiadu dla telewizji Fox News powiedział, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały pomocy NATO i "nigdy tak naprawdę o nic nie prosiły" swoich sojuszników. - Wiecie, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu i tak zrobili. Pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu - ocenił amerykański prezydent.
Te słowa nie spodobały się polskim politykom i to wszystkim, od rządu i Koalicji Obywatelskiej po Pałac Prezydencki. - Nie ma wątpliwości, że polscy żołnierze to bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę. W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków: 43 żołnierzy i cywil. Na zawsze zostaną w naszej pamięci! - napisał na X prezydent RP, Karol Nawrocki.

W podobnym tonie wypowiedział się premier Donald Tusk. - 22 grudnia 2011 roku w afgańskim Ghazni uczesticzyłem jako premier Polski w pożegnaniu pięciu poległych polskich żołnierzy. Towarzyszący mi wówczas amerykańscy oficerowie mówili, że Ameryka nigdy nie zapomni polskich bohaterów. Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi.

O tym, że żołnierze państw sojuszniczych wcale nie byli tak daleko od linii frontu, jak sugeruje Donald Trump powiedział szef MSZ, Radosław Sikorski. Polityk przypomniał o tym, że polscy żołnierze w Afganistanie walczyli w prowincji Gazni. - Była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw - ocenił. - Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy - dodał.

Z kolei Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP uznał, że "krytyka niektórych państw europejskich nie może dotyczyć i nie dotyczy postawy Polski i polskiego żołnierza" krytykując jednocześnie próby wykorzystywania tej tematyki przez ministrów rządu do "ataku na Prezydenta RP".

W trakcie misji w Afganistanie zginęło ponad 3,5 tys. żołnierzy, z czego prawie 2,5 tys. amerykańskich. Brytyjczycy stracili 457 wojskowych, a Polacy 43 oraz jednego pracownika cywilnego. Wojna trwała 20 lat (2001-2021) a jej geneza sięga wydarzeń z 11 września 2001 roku i ataku terrorystycznego w Manhattanie. Urzędujący wówczas prezydent USA, George W. Bush wyznaczył rządowi afgańskiemu ultimatum rządając wydania liderów Al-Kaidy, uwolnienia uwięzionych w tym kraju obywateli innych państw, w tym amerykańskich, zamknąć obozy treningowe dla organizacji terrorystycznych i pozwolić USA na weryfikację, czy do ich zamknięcia faktycznie doszło. Afganistan ultimatum odrzucił. Kraj w wyniku wojny został niemal zupełnie zniszczony. W trakcie walk zginęło ok. 70 tys. afgańskich żołnierzy i dziesiątki tysięcy cywili. Setki tysięcy zostało rannych, w tym kobiety i dzieci, miliony zostały zmuszone do migracji. Doszło do humanitarnej katastrofy.

















Komentarze