Importerzy zaniżyli także wartość pojazdów, aby uniknąć opłacenia należności celno-podatkowych. Dodatkowo w dwóch pojazdach funkcjonariusze znaleźli części zamienne, które nie były zgłoszone do kontroli celnej.
W Oddziale Celnym w Małaszewiczach importerzy zgłosili do procedury dopuszczenia do obrotu w Polsce samochody pochodzące z Chin. W 15 przypadkach w trakcie kontroli stwierdzono braki w dokumentacji dołączonej do zgłoszeń celnych. Powiadomiony Transportowy Dozór Techniczny w Warszawie potwierdził w wydanej opinii brak wymaganych świadectw homologacji oraz świadectw zgodności, co stanowi naruszenie przepisów unijnego rozporządzenia w sprawie homologacji i nadzoru rynku pojazdów silnikowych.
– Organy celno-skarbowe coraz częściej zatrzymują takie pojazdy, uznając je za niezgodne z wymogami UE i potencjalnie niebezpieczne dla użytkowników. Chińskie pojazdy bez certyfikatów bezpieczeństwa mogą nie spełniać norm zderzeniowych, a „elektryki” posiadać baterie, które nie odpowiadają normom UE, co stwarza ryzyko pożaru. Świadectwa homologacji i zgodności są zatem kluczowe – bez nich odprawa celna pojazdów nie jest możliwa – mówi Michał Deruś, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.

Przeprowadzona kontrola wykazała również, że pojazdy – w każdym przypadku zgłoszone jako używane – w rzeczywistości były nowe i powinny być zaklasyfikowane do innego kodu taryfowego. Właściwa klasyfikacja ma znaczenie dla naliczenia należności celno-podatkowych. W przypadku jednego zatrzymanego pojazdu elektrycznego różnica w należnościach między pojazdem nowym a używanym wyniosła około 85 tys. zł.
Dodatkowo, w trakcie rewizji w dwóch pojazdach funkcjonariusze wykryli przemyt kilkudziesięciu różnych części zamiennych. Niezgłoszone do kontroli części samochodowe znajdowały się w bagażnikach i na siedzeniach pojazdów.
Postępowanie w sprawach prowadzi Lubelski Urząd Celno-Skarbowy w Białej Podlaskiej.

Źródło: IAS Lublin














Komentarze