21 lutego w Hotelu Koronnym zjawił się Grzegorz Braun. Towarzyszyli mu Włodzimierz Skalik, Sławomir Zawiślak, Ryszard Zajączkowski i Bogusław Domański. Klasycznie zabrzmiała „Bogurodzica”. Szef Konfederacji Korony Polskiej mówił, że Zamość to „zagłębie polskiego patriotyzmu”.
Podkreślał, że Lubelszczyzna, obok Podkarpacia, stanowi główny ośrodek poparcia dla KKP. W wyborach prezydenckich Braun otrzymał tu prawie dziesięć procent, na co złożyły się głosy niemal stu tysięcy wyborców. Jak relacjonuje „Tygodnik Zamojski”, w jego mniemaniu były to „rekordowo liczne głosy oddane za odzyskaniem niepodległości”. Niedawno Ryszard Zajączkowski, lider lubelskich struktur ugrupowania, mówił nam, że to efekt „wielu ludzi samodzielnie myślący na terenie Lubelszczyzny”.
Braun, jak czytamy w „TZ”, krytykował Krajowy System e-Faktur, który nazywa systemem „zniewolenia i inwigilacji”. Mówił o reorganizacji struktur na Lubelszczyźnie, która w jego odczuciu stoi przed wyborem „być albo nie być” w kwestii produkcji rolno-spożywczej.
- Trzeba odzyskać niepodległość - powtarzał Braun.
Jednocześnie przed Hotelu Koronnym odbyła się pikieta środowisk przeciwnych postulatom głoszonym przez Konfederację Korony Polskiej. Jej uczestnicy i uczestnicy przekonywali, że działalność 58-letniego polityka opiera się na nienawiści.
W opozycji do Brauna dzień później, 22 lutego, do Zamościa przyjechał Adrian Zandberg, lider lewicowej Partii Razem. 46-latek w minionych wyborach prezydenckich mógł liczyć tu na poparcie zaledwie dziewięciuset jeden wyborców. To nawet mniej niż zgromadziła Magdalena Biejat z podobnej ideologicznie Nowej Lewicy.
Zandberg, któremu towarzyszyła Aleksandra Owca, zorganizował otwarte spotkanie w Lunecie przy Łukasińskiego. Wszystko to w ramach trasy „Turbo Polska”, prezentującej program partii i zahaczającej o czterdzieści dziewięć byłych miast wojewódzkich.
Mówił o zmęczeniu ludzi duopolem PiS-KO, o deweloperach, dopłatach do kredytów, miejscach pracy. Uderzał w Grzegorza Brauna, sugerując, że w Polsce jego rządów nie będzie płacy minimalnej. Opowiadał o hipokryzji środowisk KKP w sprawie nielegalnych migracji. Owca poruszyła temat spółki PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa, która zatrudnia ponad tysiąc trzysta pracowników, z których mniej więcej ośmiuset z nich mieszka w Zamościu i jego okolicach. Przedstawiciele Razem nazwali LHS świetnie funkcjonującą, strategiczną spółką, którą zarzynają kłótnie między działaczami PiS i KO.
- Nie oddamy Zamościa Braunowi - napisał po spotkaniu Zandberg, który był zaskoczony wysoką frekwencją.














Komentarze