Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Marszałek Stawiarski broni Sabiny Bober. „To polityczna manipulacja i kłamstwo”

Marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski oraz dr hab. Sabina Bober odnieśli się do wniosku środowisk narodowych o odebranie tytułu Ambasadora Województwa Lubelskiego Pracowni Studiów nad Holokaustem Żydów Polskich i Europejskich działającej przy Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Podczas konferencji prasowej marszałek stanowczo odrzucił zarzuty o wywieranie presji na samorządowców i bronił działalności pracowni.
Marszałek Stawiarski broni Sabiny Bober. „To polityczna manipulacja i kłamstwo”

Autor: AM

– Głęboko nie zgadzamy się z tym stwierdzeniem. To jest bardzo krzywdzące i ociera się o próbę politycznego wykorzystywania działalności tej pracowni – powiedział Stawiarski.

Spór wokół tytułu ambasadora trwa od kilku tygodni. Wcześniej przedstawiciele środowisk narodowych i część polityków Konfederacji zarzucali dr Bober m.in. manipulacje historyczne i wywieranie nacisków na samorządowców w sprawie montowania tablic upamiętniających ofiary Akcji Reinhardt. 

Pojawiła się również otwarta krytyka za sposób funkcjonowania Pracowni w mediach społecznościowych – cytowane były bulwersujące wpisy, w których konto Pracowni, prawdopodobnie rękami pani Bober, odpowiadało na komentarze. Przykładowo na komentarz: 

„mam nadzieję, że również zainteresujecie się nad holokaustem Palestyńczyków (faktycznych semitów), którzy są mordowani przez nazistów syjonistycznych od 80 lat” 

konto Pracowni odpowiedziało tak: 

„obecnie badamy jaki udział miała Pana rodzina w mordowaniu Żydów i przejmowaniu ich majątku, cierpliwości…”.

Podobnych przykładów jest więcej…

„Nikogo nie zmuszałem”

Marszałek odniósł się bezpośrednio do zarzutów, jakoby Urząd Marszałkowski miał wywierać presję na wójtów i burmistrzów.

– Kiedy zarzuca się, że ja kogoś zmuszam do przyjęcia tablicy i wykorzystuję swoją pozycję, to jest to wierutne kłamstwo. Chciałbym, żeby panowie politycy dali mi dowody. Mogę w każdym sądzie spotkać się z każdym z nich – oświadczył.

Stawiarski podkreślił, że inicjatywa montowania tablic upamiętniających dotyczy miejscowości, w których przed wojną żyli polscy Żydzi zamordowani przez Niemców w ramach Akcji Reinhardt.

– Ta tablica ma być w miejscu widocznym, żeby młody Polak zobaczył, że tu mieszkali kiedyś polscy Żydzi i zostali zamordowani nie przez Polaków, tylko przez Niemców. To jest żywa lekcja historii – mówił.

Marszałek kilkukrotnie akcentował, że odpowiedzialność za zbrodnie ponoszą Niemcy. – To byli Niemcy, nie żadni enigmatyczni naziści – powtarzał.

Spór o wywiad dla „Jerusalem Post”

Jednym z wątków krytyki wobec dr Bober był artykuł w „Jerusalem Post”, w którym miały paść obraźliwe słowa wobec samorządowców. Marszałek przyznał, że to on udzielił wywiadu i wziął odpowiedzialność za użyte sformułowania.

– To ja dawałem ten wywiad i ja za te słowa odpowiadam. Pytanie brzmiało, czy spotykam się ze sprzeciwem wobec działalności upamiętniającej. Odpowiedziałem: „Zdarzają się incydenty. Idioci są temu przeciwni”. To są moje słowa – powiedział.

Jak zaznaczył, nie odnosiły się one do samorządowców, lecz – jak stwierdził – do osób sprzeciwiających się upamiętnieniom.

„Internet to ściek”

Stawiarski bronił także dorobku naukowego dr Bober, przywołując jej wcześniejsze publikacje, m.in. dotyczące bp. Ignacego Tokarczuka oraz działalności Kościoła w PRL.

– Jeśli niektórzy politycy sprowadzają panią profesor do magla internetowego, gdzie jest bezpardonowo atakowana, to ja w taką prawdę nie wierzę. Internet wszystko przyjmie. W przypadku pani profesor to jest po prostu ściek – mówił.

Marszałek zaznaczył, że działania pracowni służą „prawdzie historycznej” i budowaniu międzynarodowego wizerunku regionu.

Sabina Bober: „To nagonka”

Dr hab. Sabina Bober mówiła o osobistym wymiarze sporu. 

– W Środę Popielcową kilku katolików postanowiło zrobić na mnie nagonkę. Ta nagonka trwa już trzy tygodnie – powiedziała.

Podkreśliła, że nie jest związana z żadną partią polityczną. – Jestem zwykłym człowiekiem. To, co osiągnęłam, osiągnęłam swoją pracą – mówiła, dodając, że jej działalność nie jest dochodowa. – Więcej wydaję na opiekę nad chorą matką po udarze – powiedziała. 

Odpierała też zarzuty dotyczące rzekomej krytyki podziemia niepodległościowego.

– Ja się tą tematyką zawodowo nie zajmuję. Mój temat to są obecnie Żydzi. Wkłada się w moje usta słowa, które nigdy nie padły albo zostały wyrwane z kontekstu – stwierdziła.

Dr Bober podkreślała, że jej działalność koncentruje się na ochronie miejsc pochówku ofiar zagłady.

– Walczę o te kości, które są rozrzucone po naszej Lubelszczyźnie. Za to jestem permanentnie atakowana – mówiła.

Cmentarz w Turobinie i „doły śmierci”

Jednym z przykładów działań Pracowni ma być wpisanie terenu w Turobinie do ewidencji jako cmentarza wojennego.

– Tam są doły śmierci. Na moich oczach te kości były wydobywane. Dlaczego wcześniej nikt się tym nie zajął? – pytała dr Bober.

Marszałek dodał, że nie powinno się uprawiać ziemi na udokumentowanych nekropoliach. – Na żadnej nekropolii nie powinno rosnąć zboże – powiedział.

Pytania bez odpowiedzi

Niestety, zapowiadany briefing prasowy przerodził się w prezentację oświadczeń Stawiarskiego i Bober. Media nie otrzymały możliwości zadawania pytań, a marszałek zapowiedział, że do pytań może odnieść się pisemnie, po czym opuścił salę. 

Polityczne tło

Spór o tytuł Ambasadora Województwa Lubelskiego wykracza poza lokalne środowiska narodowe i historyczne. Stał się instrumentem szerszej walki politycznej między Jarosławem Stawiarskim a Konfederacją, ale też opozycją wewnątrz struktur Prawa i Sprawiedliwości. Za głównego antagonistę Stawiarskiego uchodzi Przemysław Czarnek.

Marszałka oskarża się o uleganie „lewackim” i „antypolskim” narracjom oraz o promowanie badań i inicjatyw historycznych, które według nich rzekomo relatywizują rolę Polaków i winę Niemców w czasie II wojny światowej. Materiałom tym towarzyszyła ostra retoryka w mediach społecznościowych. Konflikt narasta, a trwająca w PiS walka o schedę po Jarosławie Kaczyńskim tylko podsyca bojowe nastroje – również na lokalnym gruncie. Trudno przypuszczać, by tytuł Ambasadora Województwa Lubelskiego był tutaj najważniejszy, podobnie jak trudno sądzić, że zostanie on odebrany pracowni doktor Bober. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama