„Świdnia” rozpoczęła drugą część sezonu 25/26 z trzema nowymi zawodnikami w „podstawie”. Roman Mykytyn, Adam Nowak i Wojciech Białek mają pomóc w walce o utrzymanie.
Problem w tym, że kadra jest bardzo wąska. A w niedzielnym spotkaniu zabrakło dodatkowo kapitana – Tomasza Tymosiaka oraz szykowanego na pierwszego bramkarza Macieja Śliwki, który się rozchorował. W tej sytuacji trener Jankowski miał do dyspozycji tylko 15 piłkarzy.
Po kwadransie goście sprokurowali głupiego karnego, w sytuacji, kiedy gracz rywali był ustawiony tyłem do bramki. Ostap Shpakivsky obronił jednak strzał Mateusza Głowińskiego. Szkoda tylko, że to wcale nie pomogło ekipie ze Świdnika. Minęło 120 sekund, a Głowiński tym razem wpakował piłkę do siatki z gry.
Później mecz się wyrównał, „Świdnia” miała swoje szanse, w tym strzał w poprzeczkę z rzutu wolnego. Do przerwy zostało jednak 1:0. Na drugą połowę przyjezdni wyszli z nastawieniem, żeby powalczyć, chcieli pójść wyżej, a tymczasem po... 20 sekundach dostali drugiego gola.
Po kwadransie drużyna trenera Jankowskiego przejęła inicjatywę i wypracowała sobie kilka niezłych szans. Wydawało się, że zwłaszcza Nowak zaliczy kontaktowe trafienie. Pachniało bramką i gol padł, tyle że dla gospodarzy. Kolejny niepotrzebny faul w szesnastce i tym razem Głowiński nie zmarnował drugiej jedenastki. W końcówce jedni i drudzy mogli zdobyć gole. Ta sztuka udała się tylko Kacprowi Kucharczykowi, który ustalił wynik po „centrostrzale”.
– Zasłużone zwycięstwo Korony II. Były wzmocnienia z pierwszej drużyny, wysoka intensywność i słaby początek w naszym wykonaniu. Nie zanosiło się jednak na taki pogrom. Szkoda tego pierwszego karnego. Ta sytuacja powinna nas napędzić, a wszystko poszło w drugą stronę. Daliśmy się zepchnąć do obrony i szybko było 1:0. Tak naprawdę wszystko było przeciwko nam. Mieliśmy problemy kadrowe, a przy stanie 2:0 wydawało się, że lada moment złapiemy kontakt, bo mieliśmy swoje okazje. Niestety, znowu karny i było po zawodach. Mam nadzieję, że do gry za tydzień wróci nasz kapitan Tomek Tymosiak. Maciek Śliwka się rozchorował, ale Ostap pokazał się z dobrej strony – mówi Łukasz Jankowski.
W następnej kolejce Świdniczanka zagra u siebie ze Starem. Na razie nie wiadomo czy spotkanie zostanie rozegrane w Świdniku czy na sztucznej murawie w Milejowie.
Korona II Kielce – Świdniczanka Świdnik 4:0 (1:0)
Bramki: Głowiński (18, 78-z karnego), Niski (46), Kucharczyk (90).
Świdniczanka: Shpakivsky – Szatała, Siennicki, Figiel, Mykytyn, Nowak, Szymala, Woder (77 Guzewicz), Poleszak, Konojacki (84 Dubiel), Białek.














Komentarze