Piłka była wtedy zupełnie inna, zasady również, bo w ramach ćwierćfinału Pucharu Polski rozgrywane były dwa mecze. W pierwszym Avia przegrała na własnym boisku 2:3.
– Oczywiście, że pamiętam te spotkania. Trzeba powiedzieć mocno – sfrajerowaliśmy się u siebie. Byliśmy jednak spięci, graliśmy w końcu z drużyną, która występowała w elicie. Kto wie, jak zakończyłby się mecz, gdybyśmy podeszli do rywala odważniej. Tak naprawdę przegraliśmy ten puchar właśnie w pierwszych spotkaniu – mówi Marek Leszczyński.
To właśnie popularny „Ułan” w 71 minucie doprowadził wtedy do remisu 1:1. Niestety, za chwilę świdniczanie stracili drugą bramkę, a w końcówce jeszcze trzecią. Leszczyński w 89 minucie ustalił wynik na 2:3, ale „Portowcy” mając w zanadrzu rewanż u siebie byli pewni swego.
– Można powiedzieć, że ligowiec wykorzystał słabość niżej notowanego przeciwnika. Mimo porażki 2:3 zawody były bardzo ciekawe, obfitowały w wiele sytuacji, ciągle coś się działo. Wiadomo, że ludzi było wtedy mnóstwo i to nie tylko na trybunach, ale wszędzie na obrzeżach stadionu. Udało mi się strzelić dwie bramki, ale nic nam to ostatecznie nie dało. W rewanżu już po kilkunastu minutach dostaliśmy dwie kolejne i było po sprawie – dodaje były zawodnik Avii.
Czy jest zaskoczony, jak daleko w tym sezonie dotarli żółto-niebiescy?
– Na pewno tak, ale to jest pozytywne zaskoczenie. Cieszę się, że w końcu ktoś doszedł do tego poziomu, co my lata temu. Jakie szanse ma Avia w czwartek? Jak to się mówi – puchar rządzi się swoimi prawami. Wiadomo, że na głowie zespołu jest przede wszystkim awans do drugiej ligi. Pytanie czy uda im się grać z sukcesami na dwóch frontach? Moim zdaniem wszystko jest jednak możliwe, piłka jest okrągła, a boisko będzie takie samo dla jednych i drugich – przekonuje Marek Leszczyński.
Raków od kilku miesięcy ma nowego trenera, którym został Łukasz Tomczyk. Tak się składa, że ten szkoleniowiec prowadził wcześniej Polonię Bytom, którą podopieczni Wojciecha Szaconia wyeliminowali w ramach 1/8 finału po wygranej 4:2.
– Nowy trener, to na pewno jest atut, bo nie poznał jeszcze drużyny, prowadził ją tylko w kilku meczach. Z drugiej strony, nie spodziewam się jednak, żeby Raków zlekceważył rywala. To jest walka o półfinał. Jak przejdziesz ten etap, to zostają tylko dwa mecze i możesz zdobyć Puchar Polski – wyjaśnia były gracz klubu ze Świdnika, który pojawi się w czwartek na stadionie przy ul. Sportowej.
– Wybieram się zobaczyć naszą drużynę. Po drugiej stronie nie będzie wirtuozów, to również piłkarze, ale z wyższej ligi. W piłce nie takie rzeczy się zdarzały – dodaje.
W sobotę Avia rozpoczęła zmagania w lidze, ale oszczędzała swoje boisko na czwartkowy mecz z Rakowem. Domowe spotkanie ze Stalą Kraśnik rozegrała na sztucznym boisku w Milejowie. Pokonała rywali 2:0.
Bilety na czwartkowe spotkanie nadal są dostępne. Można je dostać TUTAJ. Normalna wejściówka kosztuje 40 zł, ulgowa 30 zł, a dzieci do 12 roku życia obejrzą zawody za złotówkę.
ĆWIERĆFINAŁ PUCHARU POLSKI 85/86
Avia Świdnik – Pogoń Szczecin 2:3 (Leszczyński 71, 89 – Włoch 48, Wolski 74, 86)
Pogoń Szczecin – Avia Świdnik 2:1 (Hawrylewicz 13, Kensy 15 – Czyż 57)
AVIA ŚWIDNIK W STS PUCHARZE POLSKI 25/26
I runda: Avia Świdnik – Ruch Chorzów 3:1 (Kamiński 61, Pisarek 74, Małecki 90 – Szwedzik 21)
1/16 finału: Avia Świdnik – Flota Świnoujście 3:0 (Pisarek 13, Zuber 33, Pigiel 43)
1/8 finału: Avia Świdnik – Polonia Bytom 4:2 (Zuber 15, Holewiński 49-samobójcza, Uliczny 76-z karnego, Małecki 90 – Michalski 6-z karnego, Matić 57).
1/4 finału: Avia Świdnik – Raków Częstochowa – czwartek, godz. 13.30.














Komentarze