Pierwszy raz na zero z tyłu żółto-biało-niebiescy zagrali już w pierwszej kolejce – pokonali wówczas Arkę 1:0. W sierpniu były dwa kolejne czyste konta (0:0 z Piastem i 1:0 z Górnikiem). Od tamtej pory defensywa nie była jednak monolitem i to delikatnie mówiąc.
Na kolejny mecz do zera trzeba było poczekać aż do 25 października, kiedy piłkarze trenera Mateusza Stolarskiego pokonali u siebie Widzew Łódź 3:0.
Po końcowym gwizdku w sobotę sporo pochwał za swój występ zebrał Ivan Brkić. I nie ma się co dziwić, bo golkiper wygrał kilka pojedynków, chociażby z Mariuszem Stępińskim. Kilka razy świetnie wychodził z bramki, żeby zażegnać niebezpieczeństwo. Radził sobie także z dośrodkowaniami. A kiedy trzeba było, to pomogli również koledzy z defensywy, którzy jak zwykle ofiarnie blokowali strzały gości. To wszystko zaowocowało wygraną 2:0.
– Brkić miał dzień konia, bronił wszystko, co było możliwe. Podejrzewam, że gdybyśmy grali do 23, to też nic by nie wpadło – chwalił bramkarza Motoru trener Korony Jacek Zieliński.
– Czasami jest tak, że napastnik ma do siebie pretensje. Ja lubię być obiektywny, ale analizując na gorąco, ciężko zrobić coś lepiej. Przy jednej z moich sytuacji piłka szła w boczną siatkę, trzeba uznać postawę bramkarza. Ja mam nadzieję, że w następnych meczach będę miał trochę więcej szczęścia – dodawał z kolei Mariusz Stępiński.
Szkoleniowiec Motoru na konferencji prasowej bił za to brawo swojemu piłkarzowi.
– Brawa, co tu dużo powiedzieć. Świetny występ. Na pewno był bardzo dobry. Bardzo się cieszę, że doszedł do takiej dyspozycji. Wiele osób mówiło, że drugi raz po więzadłach krzyżowych bramkarz nie jest w stanie wejść na ten najwyższy poziom motoryczno-fizyczny. Ivan pokazuje, że jednak jest w stanie. Myślę, że mamy czołowego bramkarza ligi, jak nie najlepszego, z czego bardzo się cieszę – cieszy się opiekun klubu z Lublina
A jak sobotnie spotkanie ocenia bohater drugiej połowy?
– Wiedzieliśmy, że Korona jest dobrym zespołem, ale byliśmy mocno skoncentrowani. Zwłaszcza, że wygraliśmy z Piastem, dlatego bardzo nam zależało, żeby drugi raz z rzędu zdobyć trzy punkty. W pierwszej połowie nie miałem za wiele pracy, co innego w drugiej. Czasami tak wygląda jednak spotkanie. Ja jestem od tego, żeby pomóc drużynie. Zrobiliśmy jednak dobrą robotę zarówno z przodu, jak i z tyłu. Wszyscy bronimy i wszyscy atakujemy, więc cała drużyna zasłużyła na pochwały – mówi Ivan Brkić.
Chorwat dodaje, że bardzo piłkarzom bardzo zależało, żeby w końcu nie stracić bramki.
– To było bardzo ważne, bo na początku rundy wiosennej rywale strzelali nam sporo goli. Tym razem się udało i bardzo się z tego cieszymy. Ta radość po wygranej potrwa chwilę, a od nowego tygodnia szykujemy się już na Górnika. Znowu gramy u siebie, więc zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby wygrać po raz trzeci z rzędu – zapowiada golkiper Motoru.














Komentarze