Stan boiska w Lublinie, to w ostatnich dniach bardzo „gorący” temat. Po niedzielnym spotkaniu z Rakowem Częstochowa, żółto-biało-niebiescy byli źli i zawiedzeni. Gospodarze w doliczonym czasie gry sprokurowali karnego i ostatecznie zamiast wygranej 1:0, zremisowali z „Medalikami” 1:1.
Kto oglądał mecz czy to z wysokości trybun, czy przed telewizorem, ten na pewno dojrzał, że murawa na Arenie nie jest pisząc delikatnie najlepsza. Narzekali na nią piłkarze, narzekali trenerzy i to nie od wczoraj. Coś z tym fantem trzeba było zrobić, ale nikt nie spodziewał się wieczornego komunikatu klubu z Lublina.
– Z uwagi na bardzo zły stan murawy na stadionie w Lublinie jesteśmy zmuszeni do wstrzymania zaplanowanej na poniedziałek otwartej sprzedaży biletów na mecz Motor Lublin – Lech Poznań. Nie wykluczamy rozegrania meczu na innym stadionie – można było przeczytać w klubowym komunikacie.
Do tablicy wywołany został MOSiR, który w poniedziałek odniósł się do sytuacji. W skrócie, murawa nie zostanie wymieniona w całości, jedynie w niektórych miejscach.
– Podjęliśmy działania zmierzające do wyłonienia wykonawcy, który dokona punktowej wymiany najbardziej uszkodzonych fragmentów murawy. Jednoczenie prowadzone są intensywne prace mające na celu zagęszczenie trawy w mniejszych obszarach o najniższym poziomie zadarnienia. Wymianie ulęgną również obszary nawierzchni w strefach rozgrzewkowych – informuje MOSiR.
I dodaje, że A skoro kolejne spotkanie zaplanowane jest dopiero na 2 maja, to będzie sporo czasu, żeby mocno popracować nad boiskiem.
– Nadchodząca 20-dniowa przerwa w rozgrywkach na Motor Lublin Arenie jest okresem optymalnym, aby przygotować płytę główną stadionu do meczu z Lechem Poznań w warunkach gwarantujących najwyższą jakość sportowego widowiska. Jesteśmy przekonani, że podjęte działania oraz prognozowane ocieplenie pozwolą na pełną regenerację płyty boiska – czytamy w komunikacie spółki.
Po tym, jak zareagował w poniedziałek Zbigniew Jakubas w rozmowie z portalem weszlo.com, można się domyślać, że klub nie jest usatysfakcjonowany takim rozwiązaniem. Prezes Motoru straszy nawet walkowerem.
– Dzisiaj Lublin ma moim zdaniem chyba najgorsze boisko w PKO BP Ekstraklasie, taka jest brutalna prawda – mówi Jakubas cytowany przez weszlo.com.
I nie ukrywa, że klub jest gotowy na zastosowanie bardzo radykalnych środków, aby osiągnąć swój cel.
– Jeżeli płyta nie zostanie wymieniona to piłkarze nie wyjdą na mecz z Lechem. Wtedy uprzedzimy klub z Poznania, że poddajemy mecz walkowerem, bo podobno nie jest to takie łatwe, żeby zagrać w innym mieście – przyznaje prezes Jakubas.














Komentarze