- Czuję się tu, jak w domu. Dobrze się tu czuję i spełniam pod względem sportowym. Bardzo się cieszę, że zostaję tu na kolejne sezony. Nabrałam tu dużo doświadczenia i wydaje mi się, że jestem dziś inną zawodniczką, niż gdy tu przychodziłam. W klubie też dużo zmieniło się pod względem organizacyjnym na duży plus. Chcemy walczyć o najwyższe cele. Nie tylko w Polsce, ale też zagranicą. To dla mnie bardzo ważne – przyznała pod przedłużeniu umowy Daria Szynkaruk. - Jeśli Daria jest na boisku, nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Od lat jest silnym punktem tego zespołu. Cieszę się, że zostaje z nami na kolejny rok. W tym sezonie jeszcze wszystko przed nami, a w następnym myślę, że też będzie ważnym elementem drużyny. Zasługuje na to, żeby tu być. Pokazuje to wszystko ciężką pracą na parkiecie, na treningach. Cieszymy się, że zostaje z nami – przyznaje trener zespołu z Lublina, Paweł Tetelewski.
Warto zaznaczyć, że przerwa w rozgrywkach Orlen Superligi nie oznacza, że w krajowym szczypiorniaku nie dzieją się ciekawe wydarzenia. Swoje mecze w ramach EHF Euro Cup rozgrywała reprezentacja Polski. W jej składzie były obecne zawodniczki PGE MKS El-Volt – Paulina Wdowiak, Adrianna Górna i Aleksandra Rosiak. Biało-Czerwone najpierw rozgromiły Słowację aż 34:21, a Górna w tym meczu zdobyła 3 bramki. Rosiak z kolei raz pokonała słowacką bramkarkę. - Każda zawodniczka marzy o tym, żeby grać w reprezentacji, więc cieszę się, że po przerwie wróciłam do gry w kadrze, ale podchodzę do tego ze spokojną głową. Fajnie, że mogłam dołożyć cegiełkę do dzisiejszego zwycięstwa. W pierwszej połowie zrobiłyśmy za dużo błędów, ale po przerwie się poprawiłyśmy. Grałyśmy spokojniej, wyprowadzałyśmy kontrataki, dzięki czemu wynik było coraz lepszy – mówiła po tym meczu związkowej stronie Adrianna Górna.
Niestety, ale drugi mecz reprezentacji w tym okienku, zakończył się już porażką naszej ekipy. Biało-Czerwone uległy Rumunii 34:38, co poskutkowało brakiem awansu do turnieju finałowego EHF Euro Cup. Tym razem kapitalny mecz rozegrała Rosiak, autorka 8 bramek. Górna natomiast dołożyła 3 trafienia. Wynik odzwierciedla to, że obrona z jednej i z drugiej strony nie była zbyt mocna. Pierwsze minuty były dla nas nieudane, bo rumuńska bramkarka bardzo dobrze broniła i nie mogłyśmy się wstrzelić. To się mocno przyczyniło do końcowego wyniku. Sama dobrze czułam się na parkiecie i starałam się dać z siebie maksimum, jak w każdym meczu. Każda z nas chce to robić, ale raz wychodzi lepiej, a raz gorzej. Chęci nie można nam jednak odmówić. Coraz lepiej się zgrywamy, co, myślę, że widać na boisku, ale wciąż czegoś brakuje. Z meczu z Rumunią, w kontekście mistrzostw Europy, możemy wyciągnąć dużo plusów. Będziemy analizować to spotkanie. Oprócz pierwszego kwadransa, zagrałyśmy dobrze i potrafiłyśmy sobie radzić z rywalkami. Myślę, że ze zgrupowania na zgrupowanie gramy coraz lepiej i ciężko pracujemy, żeby się poprawiać –powiedziała związkowej stronie Aleksandra Rosiak.
Przy okazji rywalizacji w Radomiu poznaliśmy również pary turnieju finałowego Pucharu Polski, który odbędzie się w Elblągu. Los nie był zbyt łaskawy dla PGE MKS El-Volt. Podopieczne Pawła Tetelewskiego zagrają z KGHM MKS Zagłębie Lubin. Ten mecz otworzy imprezę i odbędzie się 9 maja o godz. 15.30. W drugiej parze wystąpią KRASOŃ MKS Piotrcovia Piotrków Trybunalski oraz Energa Start Elbląg. Finał zaplanowany jest na 10 maja na godz. 15.














Komentarze