Mateusz Stolarski (Motor Lublin)
– Na pewno trzeba oddać „Gieksie”, że po tych pierwszych naszych siedmiu-ośmiu minutach w meczu potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy, to cieszy, że byliśmy w stanie wyrównać. Dalej przewaga piłkarzy GKS-u udokumentowana drugą bramką. My mieliśmy bardzo dobrą sytuację na 2:2, to była „setka” na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego, a następnie rywal zdobył podobnego gola – wstrzelił piłkę w nasze pole karne i domknął sytuacje. Jeżeli tracimy trzy bramki, to nie możemy mówić od dobrej połowie. Zareagowałem dwoma zmianami i odprawą w przerwie o tym, co możemy poprawić. Uważam, że byliśmy blisko. To było 15-20 minut jedne z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Później GKS znowu doszedł do głosu mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy odpowiadać pojedynczymi akcjami, natomiast nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek, przerywa on naszą passę siedmiu meczów bez porażki. Reakcja mojego zespołu na pierwszą połowę bardzo dobra. Oczywiście, w końcówce przeciwnik miał swoje sytuacje, ale my postawiliśmy wszystko na jedną kartę i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratuluję zwycięstwa, GKS jest bardzo mocny u siebie.
Bright Ede...
– W meczu z Rakowem był jednym z najlepszych zawodników i zatrzymał czołowego napastnika ekstraklasy. Zmiana w Katowicach była podyktowana tym, że mieliśmy trzech zawodników z obrony z kartkami. Ze względu na zmianę Ivana Brkicia miałem jedno okienko mniej po przerwie na kolejne roszady. Musiałem zarządzać meczem w inny sposób. Uznałem, że największe zagrożenie będzie z drugą kartką dla stopera, dlatego zdecydowałem się na zmianę. Bright rozwija się dobrze, stopniowo, a oczekiwania są według niego inne. To jest zawodnik, który zrobi bardzo dużą karierę.
Początek meczu...
– Był całkiem niezły, ale graliśmy u rywala, który jest bardzo groźny na swoim stadionie. Ze wsparciem kibiców ma to flow i na pewno ten początek meczu wynikał z bardzo dobrze grającego rywala. My dopiero potem byliśmy w stanie odpowiedzieć.
Rafał Górak (GKS Katowice)
– Kolejny bardzo energetyczny mecz. Jednocześnie trzeba sobie założyć, że w piłce najważniejsze są tzw. błyski. Żeby je podsumować: w ciągu ośmiu dni strzeliliśmy 10 bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że bardzo dużo tracimy, ale taka jest piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi trudy rozgrywek. Jeżeli gramy te spotkania w krótkim odstępie czasu, to siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę. Jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować swojej drużynie: w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdą piłkę. Wydaje mi się, że nasza taktyka też przynosi efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy momentami świetny mecz. Nie przeszkodziło nam to popełnić paru błędów. Rywal też był zacny, wielkie słowa uznania dla trenera, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. My strzeliliśmy im trzy bramki, a oni w poprzednich siedmiu stracili cztery. To też świadczy o tym, że idziemy w dobrym kierunku.
Dużo traconych bramek przez GKS...
– Wydaje mi się, że przeciwnik odpowiada, też ma jakość, a my nie jesteśmy idealni, popełniamy błędy. Będziemy chcieli wyciągnąć wnioski w jakiś sposób reagować. Nie mamy zaraz meczu, więc jest więcej przerwy i to będzie czynnikiem, aby się zastanowić, jak zaradzić stracie bramek. Trzy punkty to trzy punkty, ale jak wpadliśmy sobie w ramiona z Bartkiem Nowaka, to powiedział mi na ucho taki mecz na 11:8 trenerze. Daje to trzy punkty, ja jako trener odpowiedzialny również za działania defensywne chcący dobrze bronić, a na wiosnę broniliśmy super. Puchar był odłożył, to inna historia, tam graliśmy do ostatniej kropli krwi. W lidze trzeba docenić klasę rywala. Chciałbym, żeby było szczelniej, żeby było jeszcze lepiej. Na pewno nie powiem, że zawsze wolimy wygrywać 5:4. Mamy pretensje, jak bramki wpadną, więc na pewno będziemy pracować.














Komentarze