Polki podczas rywalizacji w Tajlandii pokonały Bułgarię 3:0, Ukrainę i Holandię, po 3:1. Kanadyjki kolejno pokonały po 3:1 Holandię, Bułgarię i gospodynie Tajlandię.
Partia otwarcia od początku nie toczyła się pod dyktandu podopiecznych trenera Stefano Lavariniego. Polki przegrywały 4:7, 8:14. Nasze reprezentantki miały problemy z przyjęciem zagrywki rywalek, a co za tym idzie z dokładnym rozegraniem akcji i tzw. drugim atakiem. Rywalki grały bardziej spokojnie, w pełni kontrolowały wydarzenia na boisku. Po skutecznym bloku na Magdalenie Stysiak strata wynosiła już siedem punktów (10:17).
Biało-Czerwone nie dawały za wygraną i zdecydowały się na pogoń za wynikiem. Po ataku Julii Szczurowskiej zbliżyły się na 17:20. Mimo wszystko wynik w pierwszym secie odjeżdżał naszym reprezentantkom (19:23).
W końcówce Polki zdołały jeszcze urwać kilka punktów rywalkom. Przy zagrywce Magdaleny Stysiak najpierw Monika Lamkowska skończyła atak z lewego skrzydła, następnie Kanadyjki zaatakowały w aut, na następnie, ponownie Lamkowska, obiła blok przeciwniczek. Efekt? Tylko 23:24. Natychmiast o przerwę w grze poprosił szkoleniowiec Kanady. Kolejna akcja była już ostatnią. Rywalki skończyły atak po prostej zwyciężając 25:23.
Po dobrym początku drugiego seta Polki prowadziły 5:3. Kanadyjki nie dawały za wygraną i zaczęły gonić wynik. Bardzo szybko pojawił się remis 6:6. Polski szybko odpowiedziały blokiem Mai Koput i atakiem Lamkowskiej (9:6). W kolejnej akcji asa zagrała Stysiak (10:6). Paulina Damaske skończyła atak na 13:9. Z kolei atakach Lamkowskiej z piłki sytuacyjnej dało prowadzenie 17:12, a chwilę później 18:12. Natychmiast o przerwę w grze poprosił opiekun Kanadyjek.
Przy prowadzeniu Polek 20:15 posypała się nieco gra w ofensywie. Kanadyjki zdobyły dwa punkty z rzędu (20:17). Konieczna była przerwa dla trenera Lavariniego.
Uwagi selekcjonera przełożyły się na powiększenie przewagi. Po ataku rywalek w antenkę na tablicy pojawił się wynik 24:19 dla Polski. Kanadyjki zdołały jeszcze obronić dwie piłki meczowe. Seta zakończyła Magdalena Stysiak, która skończyła tak na ósmy metr boiska (25:21).
Początek trzeciej odsłony był remisowy (3:3, 4:4, 5:5, 6:6, 7:7). Dwie kolejne akcje zakończyły się pomyślnie dla rywalek (7:9). Kanadyjki przejęły kontrolę nad spotkaniem. Szybko powiększyły przewagę, wygrywały 16:11. Po bloku na Monice Lamkowskiej strata wynosiła już sześć punktów (12:18). Wszystko wskazywało na porażkę w tym secie. I tak się stało, Polki przegrały 16:25.
Aby uniknąć porażki nasze reprezentantki musiały zwyciężyć w dwóch kolejnych odsłonach, czwartej i piątej. Dlatego szybko zrobiło się 4:0 dla Polski. Po kilku dobrych akcjach prowadzenie wzrosło do 11:2.
Polkom niestety nie udało się utrzymać kilkupunktowego prowadzenia. W jednym ustawieniu straciły pięć punktów (11:7). Konieczna była podwójna zmiana, zeszły Magdalena Stysiak i Katarzyna Wenerska, a weszły Alicja Grabka i Julia Szczurowska. Efekt? Polki szybko przerwały serię punktową rywalek. Gra Biało-Czerwonych poprawiła się, siatkarki zaczęły punktować: 15:8, 21:9, 22:11. Po autowym ataku rywalek czwarty set zakończył się wygraną Polek 25:11.
Do wyłonienia zwycięzcy konieczny był tie-break. W nim lepiej rozpoczęły Kanadyjki (0:1 po autowym ataku Stysiak). W kolejnej akcji atakująca już się nie pomyliła (1:1). Zespoły grały punkt za punkt: 1:2, 2:2, 2:3, 3:3, 3:4, 4:4. Pierwsze na dwa punkty odskoczyły Kanadyjki (5:7). Polki szybko odrobiły straty (7:7).
Kanada odskoczyła na 11:8. Polki nie traciły nadziei. Szczurowska doprowadziła do remisu 13:13. Dwa ostatnie punkty w meczu zdobyły rywalki, które wygrały 15:13, a mecz 3:2. Była to pierwsza porażka Polek, która zakończyła turniej w Bangkoku.
Polska - Kanada 2:3 (23:25, 25:21, 16:25, 25:11, 13:15)
Polska: Stysiak, Piasecka, Lamkowska, Wenerska, Kecher, Koput, Szczygłowska (libero) oraz Damaske, Szczurowska, Grabka, Stefanik, Jurczyk.
Kanada: Van Ryk, Mitrovic, Fransen, Johnson, Maglio, Thokbuom, Jost (libero) oraz Andulajevic, Georgiadis, White, Pelland, Andrews, Gray.

Komentarze