Niestety, ale Owczaruk i jej koleżanki we Francji głównie zawodzą. W pierwszym spotkaniu przegrały po dramatycznym spotkaniu z Chinkami 33:34. Ten wynik to spore zaskoczenie, bo w pierwszej połowie to Biało-Czerwone były stroną dominującą i prowadziły już nawet różnicą 5 bramek. Później jednak Chinki odrobiły straty i okazały się lepsze w nerwowej końcówce. Owczaruk w tym spotkaniu nie zdobyła bramki, a do protokołu meczowego wpisała się dwuminutową karą. - Zdecydowanie początek drugiej połowy bardzo słaby w naszym wykonaniu i tak samo końcówka. Zespół z Chin wyszedł na prowadzenie po raz pierwszy w tym meczu dopiero w 58. minucie. Pojawiły się straszne nerwy u naszych zawodniczek i po prostu nie udało się tego uratować. Było widać, że brakuje zgrania, zadecydowały błędy własne – powiedziała Magdalena Stanulewicz.
Dzień później Biało-Czerwone mierzyły się z Holandią, która jest jednym z faworytów do wygrania francuskiej imprezy. W tym meczu nie było niespodzianki i Pomarańczowe zdominowały rywalizację wygrywając 39:30. Owczaruk była zdecydowanie bardziej aktywna i zakończyła rywalizację z trzema bramkami na koncie. - Ostatnie 5 minut w obronie grałyśmy zdecydowanie lepiej, kilka razy fajnie też wyprowadzałyśmy szybkie kontry, ale potrzebujemy więcej tych dobrych momentów - przyznała na gorąco po meczu rozgrywająca Sandra Guziewicz.


Komentarze