Od początku kwietnia do końca czerwca Worksol Group przeanalizował 151 rzeczywistych zgłoszeń przedsiębiorców. W kwietniu było ich 43, w maju 45, natomiast w czerwcu liczba wzrosła do 63. Tym samym ostatni miesiąc kwartału odpowiadał za 41,7 proc. wszystkich analizowanych zapytań.

Zestawienie nie jest reprezentatywnym badaniem wszystkich przedsiębiorstw w Polsce. Pokazuje jednak coś, czego nie zawsze widać w statystykach makroekonomicznych — konkretne potrzeby firm w momencie rozpoczęcia realnego procesu rekrutacyjnego.
– W statystykach rynku pracy często widzimy dane zagregowane i z pewnym opóźnieniem. Zapytania przedsiębiorców pozwalają spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Widzimy konkretną firmę, stanowisko, lokalizację, wymagane kwalifikacje, a często również liczbę osób potrzebnych do uruchomienia lub utrzymania projektu. Dopiero na tym poziomie widać, że dzisiejszy problem kadrowy nie sprowadza się wyłącznie do pytania, ilu kandydatów jest dostępnych. Coraz częściej chodzi o to, czy odpowiedni pracownik jest dostępny w odpowiednim miejscu i czasie oraz posiada kompetencje, których przedsiębiorstwo rzeczywiście potrzebuje – mówi Michał Solecki, prezes Worksol Group.
Kierowcy C+E na pierwszym miejscu
Największą pojedynczą grupę zapytań stanowili kierowcy zawodowi, przede wszystkim posiadający kategorię C+E. W całym kwartale dotyczyły ich 32 zgłoszenia.

Popyt na kierowców dodatkowo zwiększał się z miesiąca na miesiąc: od 7 przypadków w kwietniu, przez 12 w maju, do 13 w czerwcu. Niektóre projekty zakładały jednoczesne pozyskanie nawet 20–30 osób.
Kolejnymi mocno reprezentowanymi grupami byli monterzy — 14 zgłoszeń — oraz spawacze, pracownicy budowlani, a także magazynierzy, komisjonerzy i pakowacze — po 13 zgłoszeń. Przedsiębiorcy szukali ponadto m.in. elektryków, elektromonterów, pracowników produkcji i operatorów.

Charakterystyczne jest to, że wymagania stają się coraz bardziej precyzyjne. Firma potrzebująca spawacza często wskazuje konkretną metodę, np. MIG, MAG czy TIG. W innych zawodach kluczowe bywają certyfikaty, uprawnienia albo doświadczenie z określonym typem maszyn.
– Dzisiaj coraz częściej nie wystarczy znaleźć po prostu pracownika. Trzeba dotrzeć do osoby z właściwymi kompetencjami, która może podjąć pracę w konkretnej lokalizacji i terminie. To właśnie dopasowanie staje się jednym z największych wyzwań rekrutacji – mówi Sergii Budim, starszy specjalista ds. marketingu oraz specjalista ds. SEO w Worksol Group.
Jedno zgłoszenie może dotyczyć kilkudziesięciu osób
Liczby z raportu wymagają jeszcze jednego zastrzeżenia: 151 zapytań nie oznacza 151 miejsc pracy.
Wśród analizowanych projektów znalazło się m.in. zapotrzebowanie na 120 pomocników budowlanych, 10 malarzy i elektryka z uprawnieniami SEP. Inny klient szukał 40 monterów, 8 traserów oraz 20 spawaczy, natomiast kolejne przedsiębiorstwo potrzebowało 50 osób do pracy w sektorze drobiarskim.
Jedno zgłoszenie skierowane do agencji pracy może więc oznaczać potrzebę zorganizowania całej obsady projektu.
Z tego powodu liczby zapytań nie można utożsamiać z liczbą wakatów. W części przypadków przedsiębiorcy określali zapotrzebowanie w przedziałach, a w innych dokładna liczba pracowników miała zostać ustalona dopiero później.
Rekrutacja staje się coraz bardziej międzynarodowa
Drugim wyraźnym zjawiskiem widocznym w analizowanych danych jest różnicowanie źródeł kandydatów.
Podstawę polskiego rynku zatrudnienia nadal stanowią pracownicy krajowi. Gdy jednak lokalnie nie udaje się znaleźć odpowiedniej liczby osób, przedsiębiorcy coraz częściej rozważają rekrutację zagraniczną.
W zgłoszeniach Worksol Group najczęściej pojawiały się Filipiny — 16 razy. Kolumbia została wskazana w sześciu przypadkach, a Indie i Ukraina po pięć razy. Obecne były także m.in. Gruzja, Białoruś, Mołdawia, Kirgistan, Bangladesz, Tadżykistan oraz Uzbekistan.

Rozszerzanie rekrutacji na Azję czy Amerykę Łacińską nie oznacza jednak zaniku znaczenia pracowników z Ukrainy. Według danych GUS przytoczonych w raporcie na koniec stycznia 2026 roku w Polsce pracowało około 1,119 mln cudzoziemców, a 757,7 tys. z nich stanowili obywatele Ukrainy. Było to 67,7 proc. ogółu pracujących cudzoziemców.
– Polscy pracownicy pozostają fundamentem krajowego rynku pracy, a pracownicy z Ukrainy od lat stanowią jego bardzo ważne uzupełnienie. Jednocześnie firmy coraz częściej chcą mieć dostęp do kilku rynków rekrutacyjnych. Filipiny, Indie, Kolumbia czy inne kierunki nie powinny być postrzegane jako zastępowanie jednej grupy pracowników drugą. Chodzi przede wszystkim o zwiększenie możliwości dotarcia do kandydatów tam, gdzie przedsiębiorstwo nie jest w stanie obsadzić stanowisk wyłącznie lokalnie – wyjaśnia Daria Grzesiuk, dyrektor generalny Worksol Group.
Problemem nie zawsze jest brak ludzi
Struktura zapytań do Worksol Group pozostaje zbieżna z ogólnopolskim obrazem zawodów deficytowych. Wśród profesji wskazywanych przez Barometr Zawodów znajdują się m.in. kierowcy samochodów ciężarowych, spawacze, magazynierzy, monterzy oraz elektrycy — czyli grupy mocno obecne również w danych firmy.
Nie oznacza to jednak, że na polskim rynku zwyczajnie brakuje osób zdolnych do podjęcia zatrudnienia.
Znaczenie ma przede wszystkim niedopasowanie. Kandydaci mogą mieszkać w innym regionie niż zakład oferujący pracę, nie posiadać odpowiednich kwalifikacji albo nie być gotowi do relokacji czy pracy zmianowej. Dochodzą do tego oczekiwania finansowe oraz presja czasu po stronie przedsiębiorstwa.
W rezultacie bezrobotni i nieobsadzone wakaty mogą funkcjonować równolegle.
Nie tylko masowe rekrutacje
Zakres zgłoszeń pokazuje również, jak różnorodne stają się potrzeby biznesu.
Obok kierowców, pracowników produkcji, budownictwa czy magazynów pojawiały się bardzo wyspecjalizowane zamówienia. Jedna z firm poszukiwała programisty robotów i PLC do realizacji projektu w Meksyku. Inna potrzebowała kontrolera jakości podłóg drewnianych do zakładu w Indonezji.
Do Worksol trafiały również zapytania o operatorów specjalistycznych żurawi czy kilkunastoosobową ekipę techniczną odpowiedzialną za obsługę europejskiej trasy zespołu baletowego.
Takie przypadki dobrze pokazują, dlaczego sytuacji na rynku zatrudnienia nie da się opisać wyłącznie stopą bezrobocia czy ogólną liczbą wolnych miejsc pracy.
Kompetencje, miejsce i czas
Najważniejszy wniosek z danych Worksol Group dotyczy dopasowania.
Pracodawca potrzebuje określonej osoby nie tylko z konkretnymi umiejętnościami, ale także w konkretnej lokalizacji i w terminie wynikającym z harmonogramu produkcji, kontraktu lub uruchomienia nowego projektu.
Dlatego nawet przy słabszej koniunkturze firmy mogą mieć poważne problemy rekrutacyjne. Nie zawsze chodzi bowiem o brak kandydatów w ogóle. Coraz częściej brakuje właśnie tych kandydatów, których przedsiębiorstwo potrzebuje w danym momencie.
Pełny raport Worksol Group za II kwartał 2026 roku przedstawia szczegółowe dane dotyczące zawodów, regionów Polski, zagranicznych kierunków rekrutacji oraz najbardziej nietypowych zapytań przedsiębiorców. Jego podstawą nie są deklaracje dotyczące przyszłych planów, lecz rzeczywiste potrzeby firm zgłaszających konkretne problemy kadrowe.

Komentarze