• Co czujecie po meczu z Piastem Gliwice?
– Emocje naturalne dla każdego sportowca: złość, frustrację, trochę też bezradność, emocje jak po porażce. Szkoda, jesteśmy smutni i źli, bo czuliśmy, że byliśmy lepsi w pierwszej połowie. Nie wiem, co stało się w drugiej, zwłaszcza po 60 minucie. Nie wiem, czemu Piast może nas nie zdominował, ale był przy piłce. Miał jedną sytuację, którą „Trata” bardzo dobrze wyjął. Nie mogliśmy wypchnąć ich z naszej połowy i utrzymać się przy piłce. Musimy to przeanalizować i wyciągnąć wnioski.
• Co wydarzyło się przy tej kuriozalnej bramce na 0:1?
– Rywale wykonali rzut rożny, a dośrodkowanie poszło na długi słupek. Z mojej perspektywy piłka podbiła się między głowami. „Bereś” chciał ją wybić, ale trafił w zawodnika rywali. Można powiedzieć, że uderzył nim do bramki, pech, nie ma się co oszukiwać.
• Jak to się dzieje, że zmieniają się piłkarze, trenerzy, a Motor po raz trzeci z rzędu nie potrafi pokonać u siebie Piasta?
– Każdy mecz to inna historia, nie sądzę, żeby było coś takiego, jak korelacja między tymi wszystkimi spotkaniami.
• A jakiego meczu w ogóle się spodziewaliście?
– Przede wszystkim intensywnego, bo Piast dobrze radzi sobie w wysokim pressingu jeden na jeden. My też chcieliśmy podejść wysoko, dominować. Wiedzieliśmy, że w ofensywie mają sporo jakości. Oczekiwaliśmy piłkarskiego meczu. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, czego zabrakło, żeby wynik był lepszy.
• Po sześciu kolejkach macie na koncie pięć punktów. Uważasz, że zasłużyliście na więcej?
– Oczywiście, że tak. Uważam, że w większości meczów graliśmy dobrze. Z Piastem też mogliśmy coś strzelić w pierwszej połowie. W drugiej był ten strzał, który „Czubi” mógł domknąć na wślizgu, potem było jeszcze groźne dośrodkowanie, więc tworzymy sytuacje, ale po prostu w obronie tracimy pechowo czy nie, dowiemy się na odprawie, co tam się wydarzyło. Za dużo tracimy, za mało strzelamy.
• Bardzo szybko wrócicie na boisko, bo już we wtorek mecz z Legią. Co zrobić, żeby się do tego czasu pozbierać?
– Mamy dwa dni, trzeba przede wszystkim skupić się na dobrej regeneracji. A potem wyjść i zagrać swoje, chociażby tak, jak w pierwszej połowie z Piastem, ale już przez 90 minut.
• Jak podchodzicie do zbliżającego się dwumeczu z liderem PKO BP Ekstraklasy?
– To kolejny mecz, najpierw o awans w STS Pucharze Polski, a w sobotę o punkty. Chcemy wyjść i zrobić swoje. Ja lubię grac co trzy dni, każdy zawodnik do tego dąży. Trzeba wygrać we wtorek. Losowanie to kwestia szczęścia, nam trafił się mocny rywal już w pierwszej rundzie, ale nie ważne na kogo trafisz, każdy i tak chce zajść, jak najdalej. Fajnie, że gramy u siebie, bo mocno nas wspierają kibice, dziękujemy za to wsparcie w meczu z Piastem.
• A jak oceniasz Legię?
– Taki jest styl trenera Marka Papszuna – jego zespoły są zawsze intensywne. Dodatkowo Legia ma sporo jakości na każdej pozycji. Są bardzo groźni ze stałych fragmentów gry i dosrodkowań w pole karne. Uważam, że to będą dwa fajne i intensywne mecze na dużej jakości.

Komentarze