Żółto-niebiescy rzutem na taśmę zostali dokooptowani do IV ligi, a mimo to bez względu na rywali, lali wszystkich, jak leci. W swoim pierwszym meczu rozbili Bug Hanna 5:0. W drugim wygrali w Rykach 2:0, a w trzecim odprawili Orlęta Łuków z bagażem sześciu goli. Efekt? Do Lublina drużyna trenera Mateusza Książka przyjechała z kompletem dziewięciu punktów i bilansem bramkowym 13-0.
Gospodarze sroce spod ogona jednak nie wypadli. Na dzień dobry w nowym sezonie wygrali pierwsze cztery spotkania i do arcyciekawych zawodów przystępowali jako lider tabeli. Daniel Koczon i jego zespół mogli odrobinę odetchnąć, kiedy poznali skład rywali. We wcześniejszych występach Avia II mogła bowiem liczyć na solidne posiłki z „jedynki”. Tym razem z bardziej doświadczonych graczy w „podstawie” wyszli tylko: Kamil Wojtkowski (kiedyś dawno temu Wisła Kraków, a później chociażby Motor Lublin) i Dawid Wójcik.
Pierwsza połowa? To był klasyczny mecz, w którym jedna drużyna dominuje, ale za żadne skarby nie może wpakować piłki do siatki. Lublinianka „siedziała” na rywalach, nie pozwalała im nawet za często wyjść ze swojej połowy. Oddała też sporo strzałów za sprawą: Rafała Króla, Piotra Packa czy Jakuba Sobstyla.
Tymczasem jeden z nielicznych wypadów gości zakończył się w 34 minucie rzutem karnym. Według sędziego Pacek faulował w narożniku szesnastki Jakuba Badacha. Z „wapna” nie pomylił się Wojtkowski i na Wieniawie zapachniało niespodzianką. Jeszcze bardziej siedem minut później. Wojtkowski dośrodkował z rzutu wolnego, a Leon Ziętek strzałem głową podwyższył na 2:0 dla gości.
Druga połowa wyglądała bardzo podobnie. Ekipa z Wieniawy ciągle biła głową w mur. Na trybunach można było też usłyszeć zwątpienie w trenera Koczona, który ściągnął swoje „strzelby”, czyli: Piotra Packa i Ezanę Kahsaya.
Okazało się jednak, że popularny „Koczi” miał nosa. A Lublinianka furę szczęścia. Było kilka sytuacji, które spokojnie mogły zakończyć się golami. A tymczasem kontaktowe trafienie przyniosła nawet nie półokazja. Jeden ze zmienników – Patryk Drozd uciekał do chorągiewki, żeby dośrodkować w pole karne. Wrzutka zamieniła się jednak w kapitalny centrostrzał, który zaskoczył broniącego do tej pory bez zarzutu Filipa Wrońskiego.
Gospodarze zwietrzyli swoją szansę i w 85 minucie drugi z rezerwowych – tym razem Błażej Stefańczyk świetnie przymierzył do siatki z kilkunastu metrów przy samiutkim słupku. Było jeszcze trochę czasu, żeby powalczyć o pełną pulę, ale tak naprawdę miejscowi wypracowali sobie jeszcze tylko jedną sytuację. Adrian Popiołek po podaniu z rzutu wolnego huknął na wiwat i starcie najlepszych drużyn w Macron IV lidze zakończyło się remisem.
Lublinianka – Avia II Świdnik 2:2 (0:2)
Bramki: Drozd (75), Stefańczyk (85) – Wojtkowski (35-z karnego), Ziętek (42).
Lublinianka: Śliwka – Delmanowicz (61 Drozd), Janiszek, Bednara, Nowak (83 Kołacz), Król, Popiołek, Sobstyl (69 Pachuta), Pacek (61 Misiurek), Kahsay (76 STefańczyk), Leszczyński.
Avia II: Wroński – Żeleźnik, Izdebski, Parcheta, Lenkiewicz, Wójcik, Banasiak, Badach (66 Ulewicz), Wojtkowski, Kołodziej (66 Gruszka), Zięte (80 Stanisławski).

Komentarze