Na inaugurację 7:3 z Powiślakiem Końskowola. Później efektowne 4:0 w Lubartowie z Lewartem. Na dokładkę 3:0 z dokooptowanym w ostatniej chwili do ligi Górnikiem II Łęczna.
W sobotę przeciwko rywalowi z Ryk też zaczęło się dobrze. Między 11, a 14 minutą kibice na stadionie przy ul. Leszczyńskiego obejrzeli aż... trzy gole. Wynik otworzył Rafał Król. Po chwili odpowiedział... Jakub Bednara, który zaliczył pechowego „swojaka”. Goście z byłym trenerem Lublinianki Mirosławem Kosowskim (pracował tylko trzy miesiące w zimie 2023 roku) na ławce długo się jednak nie cieszyli. Minęło dosłownie kilkadziesiąt sekund, a już na 2:1 ładnie uderzył Piotr Pacek.
Później sytuacja się uspokoiła. Miejscowi zmarnowali kilka okazji, a swój dorobek powinien poprawić chociażby Ezana Kahsay, który w trzech poprzednich meczach uzbierał siedem goli. Piłkarze trenera Koczona poprawili wynik dopiero w 41 minucie. I to jak poprawili. Jakub Sobstyl kapitalnie huknął na bramkę, a futbolówka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wylądowała w siatce.
Druga połowa? O dziwo padła już tylko jedna bramka. A jej autorem był najlepszy snajper gości Bartłomiej Bułhak. Kapitan zespołu z Ryk zaliczył kontaktowe trafienie w nietypowy sposób – kiedy stał tyłem do bramki.
Przy skromnym prowadzeniu gospodarze musieli drżeć o końcowy rezultat, ale ostatecznie udało im się wygrać czwarty mecz z rzędu. Po końcowym gwizdku szkoleniowiec Lublinianki przyznał jednak, że trzeba będzie poprawić skuteczność.
– Jak nie będzie się wykorzystywać sytuacji, to będziemy się męczyć z każdym. Tak naprawdę już do przerwy powinniśmy zamknąć spotkanie z Ruchem. Izi i Piotrek Pacek spokojnie mogli zdobyć po dwa gole. Wygraliśmy 3:2, ale w sumie można powiedzieć, że zdobyliśmy pięć goli, bo te dwa dla rywali strzeliliśmy sobie sami. W drugiej połowie trochę biliśmy głową w mur, rywale się cofnęli, tak naprawdę postawili autobus w szesnastce i czekali na kontry. Nie możemy tak grać, ale w ostateczności cieszy czwarte zwycięstwo – przyznaje Daniel Koczon.
A czy opiekun klubu z Wieniawy spodziewał się aż tak dobrego startu swojej drużyny?
– Gdyby ktoś powiedział mi przed sezonem, że wygramy cztery razy w pierwszych czterech kolejkach, to bym nie uwierzył. Bardzo się cieszymy, ale przed nami analiza i mam nadzieję, że za szybko takich zawodów nie powtórzymy – dodaje popularny „Koczi”.
Niestety, są i kiepskie wieści dla kibiców. Bardzo szybko runda zakończyła się dla dwóch nowych zawodników. Kryspin Florek zerwał przywodziciela i jest już po zabiegu. Łąkotkę uszkodził z kolei Jakub Stachaszewski i jego też czeka operacja. Obaj powinni wrócić do gry dopiero w styczniu. Stąd jeszcze jeden transfer. Do drużyny dołączył zawodnik z Ukrainy Georgy Kovalsky.
– To zawodnik na pozycje siedem i jedenaście. Dynamiczny i przebojowy. Liczymy, że wobec dwóch poważnych kontuzji będzie w stanie nam pomóc – dodaje trener Koczon.
Lublinianka – MKS Ruch Ryki 3:2 (3:1)
Bramki: Król (11), Pacek (14), Sobstyl (41), – Bednara (13-samobójcza), Bułhak (63).
Lublinianka: Kloczkowski – Drozd, Janiszek, Bednara, Nowak (63 Delmanowicz), Król, Popiołek, Sobstyl, Pacek (46 Kovalsky), Kahsay (69 Stefańczyk), Leszczyński (73 Misiurek).
Ruch: Belka – Bartoszek, Nastalski (60 Gałązka), Ozygała, Piotrowski (60 Tchórzewski), Koźlak, Żelazko, Gąska, Rafeld (66 Kuchnio), Gąsior(60 Woźniak), Bułhak.

Komentarze